sobota, 11 kwietnia 2026

CZY MÓZG MOŻE "ZJADAĆ SAM SIEBIE"

 

 


Naukowcy badający metabolizm mózgu odkryli, że podczas długiego, wyczerpującego wysiłku fizycznego, mózg może zacząć „zjadać” własną mielinę, traktując ją jako paliwo. Na szczęście zmiany te są odwracalne.

 Osłonka mielinowa zwana też mieliną to złożona tkanka tłuszczowa, która osłania aksony nerwów w mózgach kręgowców. Umożliwia szybkie przewodzenie impulsów elektrycznych bez konieczności zwiększania średnicy aksonów, co oznacza, że nerwy mogą być gęsto upakowane blisko siebie. Okazuje się, że ta tłusta substancja, która izoluje sygnały elektryczne przesyłane przez komórki nerwowe, może być również źródłem energii dla mózgu, zwłaszcza gdy rezerwy energetyczne są na wyczerpaniu.

 Hiszpańscy naukowcy badający maratończyków dostrzegli, że podczas biegu dochodzi u nich do redukcji mieliny w mózgu. Wyniki wskazują na zupełnie nową formę neuroplastyczności, która może pomóc utrzymać funkcjonowanie ludzkiego mózgu podczas przedłużających się okresów wyczerpującego wysiłku fizycznego. Odkrycia te mogą wpłynąć na lepsze zrozumienie metabolizmu mózgu.

Wyniki oraz opis badań ukazał się na łamach pisma „Nature Metabolism” (DOI: 10.1038/s42255-025-01244-7).

Utrata mieliny

         Naukowcy do badań zaprosili 10 osób uprawiających biegi długodystansowe. Wśród nich było ośmiu mężczyzn oraz dwie kobiety. Korzystając z obrazowania metodą rezonansu magnetycznego (MRI) wykonali skany mózgu uczestnikom przed przebiegnięciem 42-kilometrowego maratonu. Drugie skanowanie przeprowadzili w okresie od 24 do 48 godzin po ukończeniu maratonu. Spośród uczestników dwie osoby przeszły także badania MRI dwa tygodnie później, a sześć dwa miesiące po biegu.

 U wszystkich maratończyków po biegu nastąpił spadek mieliny w niektórych częściach mózgu. Naukowcy zauważyli również, że mielina zaczęła się odbudowywać wkrótce po maratonie i powróciła do normalnego poziomu w ciągu dwóch miesięcy.

 Wcześniejsze badania wykazały, że biegacze długodystansowi początkowo spalają węglowodany podczas biegu, a gdy to źródło zostanie wyczerpane, ich organizmy przerzucają się na tłuszcz. Jednym z tych źródeł tłuszczu wydaje się być mielina. Naukowcy dostrzegli też, że redukcja mieliny wystąpiła w częściach mózgu, które odpowiadają za koordynację ruchową i integrację sensoryczną a także za przetwarzanie emocji.

Brak poważnych zmian

– Te odkrycia otwierają drogę do rozważenia, że ​​lipidy mielinowe przyczyniają się do metabolizmu energii mózgu, przynajmniej w pewnych warunkach – powiedział Carlos Matute, maratończyk i neurobiolog z Uniwersytetu Kraju Basków w Leioa w Hiszpanii, który kierował badaniami. Dodał też, że tymczasowa utrata mieliny po biegu nie powinna martwić maratończyków.


  Wraz z zespołem prowadzi badania nad tym, czy redukcja mieliny ma tymczasowy wpływ na funkcje poznawcze i jak dotąd nie przyniosły one żadnych rezultatów, co sugeruje, że efekt ten jest bardzo niewielki lub nieistniejący. – Nie ma żadnych poważnych długotrwałych zmian w funkcjonowaniu mózgu – podkreślił. Matute podejrzewa, że ​​wykorzystanie i uzupełnianie mieliny jest nawet korzystne, ponieważ „ćwiczy mechanizm metaboliczny mózgu”.

 Uszkodzenie mieliny występuje u osób z pewnymi zaburzeniami neurologicznymi, w tym stwardnieniem rozsianym, dlatego Matute ma nadzieję, że badanie wykorzystania mieliny jako źródła energii może doprowadzić do pewnych spostrzeżeń, które być może pomogą w leczeniu takich zaburzeń. – Moglibyśmy uzyskać wskazówki dotyczące potencjalnych metod leczenia, jeśli zrozumiemy, co dzieje się u biegaczy – wyjaśnił Matute.


 Naukowcy przyznali, że to wstępne ustalenia, a badania mają ograniczenia głównie ze względu na małą liczebność próby. Zasugerowali, że potrzeba więcej badań, aby ostatecznie powiązać utratę mieliny z biegami długodystansowymi i określić mechanizm leżący u podstaw tego zjawiska.


Źródło:

Dziennik Naukowy

Nature, Science X Network, fot. CC BY-SA 4.0/ Wikimedia Commons/ Matthew Seely


CZY TO JUŻ UZALEŻNIENIE CZY JESZCZE HOBBY ?

 

   Zakładając przed laty swoje konto na FB myślałam, że będzie to  odskocznia od monotonności, chociaż już byłam blogerką. Nawet podobało mi się to, że mogę w szerszym zakresie udostępniać posty z bloga przez przynależność do grup blogerskich. Nie zauważyłam, kiedy obie formy aktywności internetowej wciągnę

ły mnie na całego. Pisanie to moje "odwieczne pragnienie", które postanowiłam w końcu zacząć realizować. Bo jeśli nie teraz - myślałam - to kiedy?

  Napisalam okolo 1000 postów i zakończyłam karierę na tamtym blogu, a właściwie na .. 3 blogach. W trakcie prowadzenia mogłabym na dobrą sprawę pisać całe dnie z przerwami na posiłek i inne potrzeby fizjologiczne. Tak moja literacka twórczość była płodna:) 

   Do tej pory zastanawiam się, czy to uzależnienie, bo przecież potrafiłam w najważniejszych momentach życia rodziny  z godziny na godzinę postanowić o przerwie na kilka miesięcy w blogowaniu, a nawet po powrocie i dalszej kontynuacji w sytuacji zawirowań społeczno-politycznych, jakim był wybuch wojny na Ukrainie  - zakończyć prowadzenie tamtych 3 blogów. Wydawało mi się dalsze ich prowadzenie wyrazem lekkoduszności wobec tego co się wydarzało w tych czasach na naszych oczach. A przecież to nie były blogi społeczno-polityczne. Do tego te napastliwe komentarze na blogach u innych blogerów przelały szalę goryczy. Na szczęście na moim blogu tego nie zaznałam. Na szczęcie...

  Ten blog powstał po pewnym czasie, aby dać upust moim nabrzmiałym tęsknotom za pisaniem. Jak zauważyć się da bez przeszkód, systematyczność w publikacjach na tym blogu nie jest najlepszą moją wizytówką.

   A Facebook?

  Wczoraj go zlikwidowałam, tak od jednego kliknięcia palca. A był moim oczkiem w głowie, moim hobby.  Piękne albumy o tematyce artystycznej, to nieistotne, ale kontakty, które zaprzepaściłam, nie informując ich o moim zamiarze. Czy to wyjście "po angielsku"?

  Czy człowiek uzależniony od internetu bez przejścia terapii mógłby takie podejmować drastyczne kroki?

    Mój ukochany tata, palący papierosy, potrafił też z dnia na dzień odstawić paczkę i bez względu na to, czy leżała na widocznym miejscu, czy wyrzucona, nie sięgnął ręką po żadnego papierosa. Robił sobie przerwy np w Wielkim Poście. Przyszedł moment w jego życiu, że bez żadnego powodu zdrowotnego postanowił, że "od dziś palić nie będę"... i tak wytrwał przy tym postanowieniu do końca swojego życia  (jeszcze około 20 lat)

   Przyznaję się bez bicia, że to, iż teraz coś tu piszę po takiej przerwie na tym blogu jest dowodem, że jednak nie zerwałam z internetem....

JESTEM OUTSIDEREM

 

Może w tytule powinnam użyć słowa outsiderka?

Nie, bowiem piszę o podmiocie jako człowieku ogólnie, bez względu na płeć. Zresztą rozśmieszają mnie te ministry,  psycholożki, doktorki itp.

 Na stronie "Wyobraźnia.pl" znalazłam opis mojej osobowości, jak w odbicie w lustrze.

Oto, co tam wyczytałam:

"Kim jest outsider? 
27 września 2018
Redakcja Emocje

Wprowadzenie do problematyki

Outsider lub autsajder pochodzi z języka angielskiego i oznacza wprost człowieka pozostającego na zewnątrz, czyli obojętnego wobec obowiązujących norm i praw oraz najczęściej dobrowolnie odizolowanego od społeczeństwa. Outsider posiada niegasnące poczucie obcości i nierzeczywistości, które zostaje odkryte w momencie, gdy człowiek nie utożsamia się ze swoim środowiskiem, a otoczenie dławi go bezmyślną mechanizacją życia i rutyną.

Outsider C. Wilsona
Świadomość istnienia autsajdera rozpoczyna się wewnątrz. O ile Colin Wilson wyróżnia kilka typów ludzi – outsiderów, łączy ich jedna wspólna, nienaruszalna cecha. Są przede wszystkim obserwatorami. Świat, który jest im dane widzieć, oglądają na zmianę z rozpaczą i zaciekawieniem, przejęci grozą i przytłoczeni niepewnością bytów. Jako widzowie tego pełnometrażowego, rzeczywistego filmu nie próbują się dopasować do żadnych form, do nikogo. Oni są już dla siebie całkowicie uformowani.

Moja pełna osobowość
Outsider uważa się za osobowość pełną. W odniesieniu do postrzegania życia widzi więcej, niż przeciętny zjadacz chleba. Swojej odmienności nie wyróżnia jako choroby, wręcz przeciwnie, czuje się wybrańcem, na którego spadła odpowiedzialność za pojmowanie niedoskonałej natury ludzkiej. Alienowanie się i życie na uboczu traktuje jak misję, która przypadła na niego w kręgu pozostałych, czyli tych niewidzących i niewiedzących o sprawach, które są dla niego oczywiste.

Największą cechą charakterystyczną towarzyszącą outsideryzmowi jest wieczne poszukiwanie wolności duchowej i strach przed odpowiedzią na pytanie „czy to, co już mam, całkowicie mi wystarcza?”. Autsajder ma problem z własną tożsamością, nigdy nie poznaje do końca swojego właściwego „ja”, które jest celem. Zadaje sobie pytanie „kim jestem?” a także „kim są inni?”. Zdaje sobie sprawę z niewiedzy, własnej i pozostałych ludzi. Przeraża go fakt, że inni nie zastanawiają się nad tym, a zwłaszcza są przekonani o swojej tożsamości i celu. I podobnie jak oni, wstaje rano i wykonuje kilkadziesiąt czynności

„nad których sensem nie można się zastanawiać. Narośl automatycznych przyzwyczajeń. Błogosławiony rak bezmyślnego ładu tradycji.”

z tą różnicą, że oni są zamknięci w więzieniu własnych rytuałów, a outsider dąży do ucieczki z tego więzienia. On, w przeciwieństwie do pozostałych próbuje poznać własną celę, bo wie, że tylko dzięki dokładnej analizie własnej tożsamości osiągnie wolność.

Definicja outsidera
Kluczowym problemem dla outsidera jest identyfikacja własnych sił wewnętrznych i sposobu, w jaki miałby pomagać im w ich walce. Najpierw jednak musi precyzyjnie dotrzeć, ku czemu zmierzają oraz zrozumieć ich charakter. Dlatego zawsze rozpoczyna od samotności, ponieważ to pomaga mu spojrzeć wewnątrz siebie. Niestety, zdaje sobie sprawę również z tego, że samotna podróż bez nowych doświadczeń nie zapewni mu dalszej wiedzy. Outsider potrzebuje ciągle nowych bodźców zewnętrznych, które ułatwiają mu uporządkować wiedzę o sobie. Musi utożsamić samego siebie z własną osobowością, patrzeć na swoje „ja” jak na szybę w oknie i świata za nim jako czegoś odrębnego.

Outsider to indywidualista, który dąży do nieograniczania zasięgu konkretnych przeżyć osobistych i przekłada to na walkę własnej natury z bólem, który zadaje mu świat zewnętrzny oraz próbuje poskładać je w całość.


Tadeusz Konwicki, Mała Apokalipsa, Warszawa 1994.
Colin Wilson, Outsider, tłum. M. Traczewska, Warszawa 1992.K

stamatire pisze:
21 października 2022 o 17:04

Właśnie kończę czytać „OUTSIER” Stephen Kinga-u niego outsider to osobowość wybitnie negatywna, a jak się ma do tego autyzm ? Bo według mnie to jest tożsame i rzeczywiste! Czy może mi to ktoś wytłumaczyć ?" 

Ja , przyznam się, nie czytałam powieści Stephana Kinga, nie lubię tego typu powieści.

Noszę się natomiast z zamiarem zdobycia książki "Judasz"- Lanza del Vasto  - o wyobcowanym apostole.



Bohater książki- Judasz apostoł jako realnie żyjący przed wiekami człowiek, uwydatnia najsmutniejsze oblicze wyobcowania, znane nam współcześnie – najsmutniejsze, bo pozbawione głębokich więzi z Bogiem i z człowiekiem. Do końca czasów Judasz pozostanie tym uczniem, który tak naprawdę nie „spotyka się” z osobą Drugiego, a jedynie „styka się” z nią, na powierzchni kurtuazji, mniemań i ambicji. Wyobcowanie z więzi ludzkich i Boskich przy asyście zła kończy się, nie tylko w tym przypadku, stryczkiem na suchej gałęzi rozpaczy.


DLA JEDNYCH OBCOWANIE ŚWIĘTYCH, DLA INNYCH FIZYKA KWANTOWA

 


Dzisiaj jestem niezwykle zaskoczona pewnymi opisami mojego stanu zdrowia. Powinnam świętować, a nie ślęczeć nad laptopem. Tak można by stwierdzić, ale przecież ja nie traktowałam prowadzenia żadnego z moich blogów, jako ślęczenie nad komputerem, czy marnowaniem czasu, jak to określają moi "znajomi obserwatorzy". Czytanie, pisanie itp. to rodzaj gimnastyki moich zwojów mózgowych. Usłyszałam od pewnej młodej doktor neurologii na prywatnym towarzyskim spotkaniu, że to najlepszy sposób na uniknięcie rozwoju choroby Alzheimera. Postanowiłam się tego trzymać. Obciążenie genetyczne tą chorobą w rodzinie jest dość wysokie. Mam o co walczyć. Nieważne, czy te moje rozważanie ktoś czyta, czy nie. Istotne są te momenty, kiedy mój mózg był aktywny w trakcie ich tworzenia. Wprawdzie choroba ta nie ominęła ludzi o aktywnych i światłych umysłach ludzi z różnych zawodów.

Od pewnego czasu wydawało mi się, że prowadzenie trybu siedzącego (w czasie aktywności zawodowej, jak i bardzo już długiego okresu emerytalnego) powinno "zaowocować" co najmniej, jeśli nie odciskami na pewnej części ciała, to jakimiś zakrzepami żylnymi.

No i ciekawość tę zaspokoiłam za cenę ca... 830 zł
Czy warto było?
Owszem.
Leżąc podczas badania przypominałam się pewnemu brodatemu zakonnikowi w kapturze. Nie dawałam mu spokoju.
Wykonano mi badania z krwi (D-dimery) oraz USG Dopler żył szyi i kończyn dolnych. Pani doktor jeszcze przed wręczeniem mi opisu stwierdziła, że wyniki są rewelacyjne.

Czy coś lub ktoś maczał tu swoje palce, nie wspominając o lekarzu radiologii?

Może św. Charbel, który już niemal rok atakowany jest przeze mnie prośbami o zdrowie?
 A miał mój kochany święty dużo roboty, bo to, jak nie
prośba o uzdrowienie szwagra,
to moja ostroga piętowa (zapalenie rozcięgna podeszwowego) jednej nogi ,
to po ustąpieniu dolegliwości (chyba po to, żeby o św. Charbelu nie zapomnieć), druga noga "zaniemogła" na to samo.
A przecież nieustanne zanoszę prośby o zdrowie wnuków, których stan zdrowia na przemian tego wymaga.

Dzisiaj, też wyjeżdżając na badania na określoną godzinę, mimo blokady na trasie  rolników i grożącym nam spóźnieniem, też angażowałam tego świętego - tylko nam pozwolono jechać zamkniętą trasą. 
Już w domu dałam zadanie św. Charbelowi - "Kochany, tylko czyściutkie, przestronne żyły - tylko nieskalana żadnymi blaszkami miażdżycowymi krew".

Ktoś pomyślałby: 
"Babciu... w twoim wieku, łasuchu wszelkich słodyczy w ogromnej ilości, niezachowujący żadnej diety, nie stosujący aktywności ruchowej, ha ha ha..."

A jednak wszystko jest możliwe.
św. Charbel to nie  jedyny angażowany mieszkaniec nieba, atakowany przeze mnie, najczęściej wieczorami, ale przecież w każdym momencie dnia, w razie potrzeby.
Jest m.in. św. Ojciec Pio. 
Ten był bardziej praktyczny. Za swojego życia atakowany pielgrzymami szukającymi pomocy w ogromnych rzeszach - ułożył specjalną modlitwę i teraz odsyła takich, jak ja, bezpośrednio do Najwyższego.
Można ją odmawiać codziennie, a za każdym razem zauważysz, że właśnie to ten dzisiejszy Twój przypadek znajduje się uwypuklony w modlitwie. 
Jeśli wczoraj nie odczuwałaś bólu nogi, akapit o tym schorzeniu był Ci daleki, nawet zdziwieniem było zamieszczenie w modlitwie "podeszwy stóp". Traktowało się to jako określenie człowieka  "w całości"- od podeszwy stóp po czubek jego głowy. A przecież w końcu przyszło mi modlić sie o moje podeszwy i czubek głowy pewnego Andrzeja.
Ale  ... oczyszczenie żył(?).... przecież tyle razy, każdego dnia, wymawiałaś słowa modlitwy, nie zatrzymując się w tym momencie. 
W modlitwie wymienione  podeszwy stóp... No tak... przecież dotknęło mnie "zapalenie rozcięgna podeszwowego". Ktoś pomyślał i o tym...

Modlitwa św. Ojca Pio o uzdrowienie
„Ojcze Niebieski, dziękuję Ci za to, że mnie kochasz. 
Dziękuję Ci za zesłanie Twojego Syna, Pana naszego Jezusa Chrystusa na świat, aby mnie zbawił i uwolnił. 
Ufam w Twą moc i łaskę, która wspiera i leczy mnie. 
Kochający Ojcze, dotknij mnie teraz swoimi uzdrawiającymi dłońmi, abym uwierzył, że Twoja dobra wola jest dla mnie, mojego umysłu, ciała i duszy.

Okryj mnie najszlachetniejszą krwią Twojego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa od czubka mej głowy do podeszwy mych stóp.
Wyrzuć to, czego nie powinno być we mnie. 
Wylecz niezdrowe i nieprawidłowe komórki. 
 Otwórz zablokowane tętnice i żyły oraz odbuduj wszelkie uszkodzenia. Usuń wszystkie stany zapalne i przemyj infekcje mocą najdroższej krwi Jezusa. Niech ogień Twej uzdrawiającej miłości przejdzie przez całe moje ciało w celu uzdrowienia tak, aby funkcjonowało ono w sposób w jaki Ty je stworzyłeś. 
Dotknij też mego umysłu i moich emocji, nawet najgłębszych zakamarków mojego serca.
Napełnij mnie swoją obecnością, miłością, radością oraz pokojem i przyciągaj jeszcze bliżej do siebie w każdym momencie mojego życia. 
Ojcze, napełnij mnie Swoim Duchem Świętym i upoważnij do czynienia wszystkiego co się da, aby moje życie przynosiło chwałę i cześć Twemu świętemu imieniu. 
Proszę Cię o to w imię Pana Jezusa Chrystusa. Amen.”

To tak, jak kobieta znajdująca sie w ciąży nagle zauważa na ulicy inne kobiety w tym samym stanie.
 Coś dla mężczyzn... Kupujesz sobie auto określonej marki i o dziwo... ile takich aut pojawia się na ulicach, gdzie one dotąd były? 

Sceptycy wpływu obcowania ze świętymi mogą znaleźć wytłumaczenie tych sytuacji np. w fizyce kwantowej. 

Jeden z fizyków - Ulrich Warnke - niemiecki naukowiec, który pracował jako wykładowca na Uniwersytecie Kalifornijskim oraz Uniwersytecie Kraju Saary. twierdzi, że zgodnie z zasadami fizyki kwantowej, nasze myśli mają bezpośrednie przełożenie na to, co spotyka nas w świecie materialnym.


FIZYKA KWANTOWA NA NIEDZIELNY DESER

 

W poprzednim poście poruszyłam temat fizyki kwantowej.

Skąd właśnie u mnie, laika w dziedzinie fizyki, takie zainteresowanie?

Różne ciekawostki znalezione w książkach, artykułach, na popularno- naukowych kanałach tv, które zajmują się problemem fizyki kwantowej (podkreślam: w sposób popularno-naukowy) są częstym tematem poobiednich rozmów ze starszą córką, skądinąd - humanistką. Jest ona namiętną  fanką informacji  z fizyki kwantowej, a co za tym idzie potrzebuje nas, aby tą wiedzą się podzielić. Oczywiście przy stole obiadowym nie ma wtedy już wnuków, wybywają gdzieś w teren, aby zażyć niedzielnych kulturalnych rozrywek i sportu.

Poniżej  zamieściłam artykuł  o ostatnich odkryciach naukowców w poruszanej w tym poście tematyce.

"Naukowcy udowodnili, że rzeczywistość zależy od obserwatora i obiektywnie nie istnieje. "

(Jednak wciąż pamiętam stwierdzenie Einsteina: "Bóg nie gra w kości")

tutaj 

Jak wyjaśnić to nieskomplikowanie...

Jest film (dla bardziej zaawansowanych, czy wytrwałych) w problematyce fizyki kwantowej, pt "Problem pomiaru - Największa zagadka mechaniki kwantowej". 

Mam nadzieję, że zostało to zauważone : "dla bardziej zaawansowanych"

Zawsze przecież istnieje możliwość pominięcia filmu i czytać dalej :)



Zdaje się, iż na obecnym poziomie moich możliwości intelektualno-poznawczych te desery popularno-naukowe będą dla mnie coraz mniej "strawne".
Czy nie za szybko mam zamiar poddać się?

Przecież w każdym człowieku drzemie wielki potencjał. W końcu umysł człowieka odgrywa ogromną rolę w kreowaniu życia ludzkiego.

Trzeba tylko nauczy się kontrolować swoje myśli.

NIE BĄDŹ OBRAŻONYM NA BOGA DZIECKIEM

 

(by Albin Veselka Tutt'Art@) 


brażamy się na Boga z różnych powodów. Może to być  śmierć naszych bliskich, tragedie w naszym życiu lub z powodu naszych nieudanych planów. Czujemy się obrażeni, ponieważ Bóg zwykle nie odpowiada na nasze potrzeby w sposób, w jaki oczekujemy od Niego. Obrażamy się na Niego z powodu naszych długotrwałych zmagań z grzechem, naszych bolesnych relacji itp. Obrażamy się na innych ludzi, takich jak ostatnio nasi przywódcy polityczni. Powodem mogą być niekiedy duchowni, a nawet  nasze bliskie związki ze względu na  działania w nich lub  jakieś zaniechania. Obrażamy się również za nasze niepowodzenia, słabości życiowe lub uporczywe trudności.

Musimy sobie przypomnieć, że obraza tylko nas rani; nie Bóg ani inni. Obrażanie się i pozwalanie, by w nas wrzało, jest szybką i słodką trucizną dla duszy, która ostatecznie gasi radość naszego życia duchowego. Gdy obraza zamyka nasze serca na doświadczenie i ofiarowanie miłości Bogu i innym ze względu na Boga, nie możemy otrzymać łaski, której potrzebujemy, aby żarliwie się modlić, szczerze żałować za nasze grzechy, bezinteresownie służyć innym, odważnie praktykować cnoty i pokonywać grzech. Tracimy również wszelką prawdziwą radość, która pochodzi z bezwarunkowej miłości Boga. W ten sposób tracimy całą wewnętrzną radość w Bogu iw sprawach duchowych.

W ten sposób obrażanie Boga i podsycanie obrażania się na innych przygotowuje nas do pełnego buntu przeciwko Bogu, Jego przykazaniom i Jego woli wobec nas. Wszelki śmiały i uporczywy bunt przeciwko Bogu i Jego przykazaniom, który widzimy w naszych czasach w Kościele i poza nim, a zwłaszcza te grzechy przeciwko życiu ludzkiemu, czystości i małżeństwu, najprawdopodobniej rozpoczął się od świadomego lub nieświadomego obrażania Boga z jakiegoś jednego lub kilku powodów.

Wg ks. Nnamdi Moneme, OMV" (...)św. Paweł pokazuje nam, że antidotum na obrazę jest utrzymywanie naszych serc i umysłu otwartymi na Boga i na innych, bez względu na to, jakiej zniewagi doświadczamy. Otrzymał „obfite objawienie” wraz z „cierniem w swoim ciele”. Ten „cierń” mógł być jakąś osobistą walką, sprzeciwem lub trudnością w jego życiu. Gorąco i wytrwale modlił się, aby Bóg go zabrał. Bóg nie zabrał mu „ciernia”, ale ofiarował Mu wystarczającą łaskę do wierności Mu pomimo walki: „Wystarczy ci mojej łaski, bo moc w słabości się doskonali”.

Św. Paweł nie był urażony odmową Boga uwolnienia go od tych mąk. Z ufnością otworzył swoje serce, aby otrzymać potężną łaskę Bożą. Łaska ta przemieniłaby, uzdrowiła i wzmocniła go do stawienia czoła, zaakceptowania i zniesienia wielu rzeczy, które łatwo spowodowałyby u każdego z nas obrazę: „Jestem zadowolony ze słabości, obelg, trudności, prześladowań i ograniczeń ze względu na Chrystus” (2Kor. 12:7,9, 10). Jest to moc łaski Bożej do wierności Chrystusowi nawet w obliczu rzeczy, które nas obrażają, jeśli tylko odmówimy zatwardzenia naszych serc przez obrażanie się na Boga.

Oprócz tego otwarcia na miłość Boga w obliczu obraźliwych rzeczy i osób, nigdy nie wolno nam pozwalać, aby w naszych relacjach z innymi trwała uraza. Jezus ostrzegł nas również przed tym: „Jeżeli składasz swój dar przy ołtarzu i tam pamiętasz, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw tam swoje dary przed ołtarzem i idź; najpierw pojednaj się ze swoim bratem, a potem przyjdź i złóż swój dar” (Mt 5,23-24).

Jeśli owocne uwielbienie Boga wymaga, aby nasze serca były wolne od jakiejkolwiek obrazy przeciwko nam, możemy sobie wyobrazić absurdalny scenariusz proaborcyjnego i popierającego dzieciobójstwo katolika przystępującego do Komunii św. Jest to kult najbardziej pusty i pozbawiony sensu, ponieważ nienarodzeni, którzy są mordowani w łonach swoich matek, mają tak wiele rzeczy przeciwko takim „katolikom”, którzy odmówili im podstawowego prawa do życia i duchowieństwu, którzy tolerują tak skandaliczne i świętokradcze przyjmowanie Eucharystii . Nie można myśleć o bardziej pustym kulcie niż ten.

Jeśli znajdujemy się w stanie obrazy na Boga, ponieważ nie rozumiemy Jego tajemniczych sposobów działania , łatwo poddajemy się zdenerwowaniu, że stan ten zabija naszą radość, by trzymać nas w pułapce. Musimy pamiętać, że Bóg, który zawsze jest miłosierny, oferuje nam tę samą wystarczającą łaskę, więc bądź Mu wierny w obliczu tych wszystkich przykrych wydarzeń. Nie możemy pozbyć się uczuć zdenerwowania bez pomocy Jego łaski.

Bóg dał nam również Swoją Matkę Maryję, zawsze wierną Matkę Bożej łaski, aby pomogła nam otworzyć nasze serca na przyjęcie i odpowiedź na Jego miłość i łaski w tych chwilach . Mama Maria nie obrażała się na innych we wszystkich przykrych momentach swojego życia, jak wtedy, gdy musiała urodzić Jezusa w żłobie lub szukać Go przez trzy dni. Nigdy nie obrażała się na Boga, nawet jeśli nie mogła zrozumieć działań Jezusa i Jego słów do niej: „Muszę zajmować się sprawami mojego Ojca… Niewiasto, jak ta twoja troska dotyczy mnie?” Ale Mama Maria miała otwarte serce na łaskę, która wspierała ją w wierności Chrystusowi nawet na krzyżu. Ona pomoże i może nam pomóc zrobić to samo dzisiaj.

W  Eucharystii Jezus daje nam tę samą wystarczającą łaskę, która napełniła serce Maryi i przemieniła św. Pawła we własnych słabościach. Bez względu na różnorodne rzeczy lub osoby, które mogą nas dzisiaj urazić, On nadal oferuje nam również swoją wewnętrzną radość, uzdrowienie i pokój, które wynikają z otwarcia na Jego łaskę. Nie musimy być niewolnikami naszych niespokojnych uczuć, które zamykają nasze serca na miłość, ale możemy być Mu wierni w obliczu wszystkich tych przykrych rzeczy. Podobnie jak Mama Maryja, i z Jej pomocą, musimy tylko otworzyć nasze serca na Jego tajemniczą miłość i potężną łaskę i nie obrażać się na Niego z jakiegokolwiek powodu(...)"

ŹRÓDŁO: 
1.Artykuł z Catholic Exchange autorstwa ks. Nnamdi Moneme, OMV
2. Kopia posta z mojego drugiego bloga o charakterze katolickim

MIĘDZYWYMIAROWE PORTALE I KOSMICI

 


    Ostatnio oglądam z zapamiętaniem "Ranczo kosmitów"



      Piąty sezon popularnego serialu HISTORY Channel „Ranczo kosmitów” śledzi najśmielsze jak dotąd wysiłki właściciela rancza Brandona Fugala i jego zespołu kierowanego przez głównego badacza Erika Barda i astrofizyka dr Travisa Taylora, aby ujawnić ostateczną prawdę o niesławnej 512-akrowej anomalnej posiadłości w północno-wschodnim Utah. Tajemniczy obszar znany jako Trójkąt pozostaje głównym celem zespołu, podczas gdy Erik i Travis prowadzą nowe operacje na sąsiednim obszarze znanym jako East Field. Miejsce, w którym wcześniej uchwycili materiał filmowy UAP i odkryli starożytne petroglify rdzennych Amerykanów oraz formacje skalne przedstawiające międzywymiarowe portale.
     Ponadto w tym sezonie zespół prowadzi nowe, zaawansowane technologicznie operacje wiercenia i kopania, które przyniosą oszałamiające odkrycia. Podczas wykonywania najbardziej inwazyjnych jak dotąd operacji okazuje się, że zespół może mieć do czynienia nie tylko z czymś, co nie pochodzi z tego świata, ale może być również powiązane z innymi zjawiskami, które napotkali do tej pory w całej posiadłości.





   Poprzednie odcinki sezonów 1-4 obejrzałam na kanale You Tube w ciągu jednego dnia.
Teraz będę mieć pod górkę: po 1 odcinku co tydzień na kanale HISTORY w tv.
   Takie dawkowanie przy moim ADHD?

CZY MÓZG MOŻE "ZJADAĆ SAM SIEBIE"

    Naukowcy badający metabolizm mózgu odkryli, że podczas długiego, wyczerpującego wysiłku fizycznego, mózg może zacząć „zjadać” własną mie...