sobota, 11 kwietnia 2026

CZY MÓZG MOŻE "ZJADAĆ SAM SIEBIE"

 

 


Naukowcy badający metabolizm mózgu odkryli, że podczas długiego, wyczerpującego wysiłku fizycznego, mózg może zacząć „zjadać” własną mielinę, traktując ją jako paliwo. Na szczęście zmiany te są odwracalne.

 Osłonka mielinowa zwana też mieliną to złożona tkanka tłuszczowa, która osłania aksony nerwów w mózgach kręgowców. Umożliwia szybkie przewodzenie impulsów elektrycznych bez konieczności zwiększania średnicy aksonów, co oznacza, że nerwy mogą być gęsto upakowane blisko siebie. Okazuje się, że ta tłusta substancja, która izoluje sygnały elektryczne przesyłane przez komórki nerwowe, może być również źródłem energii dla mózgu, zwłaszcza gdy rezerwy energetyczne są na wyczerpaniu.

 Hiszpańscy naukowcy badający maratończyków dostrzegli, że podczas biegu dochodzi u nich do redukcji mieliny w mózgu. Wyniki wskazują na zupełnie nową formę neuroplastyczności, która może pomóc utrzymać funkcjonowanie ludzkiego mózgu podczas przedłużających się okresów wyczerpującego wysiłku fizycznego. Odkrycia te mogą wpłynąć na lepsze zrozumienie metabolizmu mózgu.

Wyniki oraz opis badań ukazał się na łamach pisma „Nature Metabolism” (DOI: 10.1038/s42255-025-01244-7).

Utrata mieliny

         Naukowcy do badań zaprosili 10 osób uprawiających biegi długodystansowe. Wśród nich było ośmiu mężczyzn oraz dwie kobiety. Korzystając z obrazowania metodą rezonansu magnetycznego (MRI) wykonali skany mózgu uczestnikom przed przebiegnięciem 42-kilometrowego maratonu. Drugie skanowanie przeprowadzili w okresie od 24 do 48 godzin po ukończeniu maratonu. Spośród uczestników dwie osoby przeszły także badania MRI dwa tygodnie później, a sześć dwa miesiące po biegu.

 U wszystkich maratończyków po biegu nastąpił spadek mieliny w niektórych częściach mózgu. Naukowcy zauważyli również, że mielina zaczęła się odbudowywać wkrótce po maratonie i powróciła do normalnego poziomu w ciągu dwóch miesięcy.

 Wcześniejsze badania wykazały, że biegacze długodystansowi początkowo spalają węglowodany podczas biegu, a gdy to źródło zostanie wyczerpane, ich organizmy przerzucają się na tłuszcz. Jednym z tych źródeł tłuszczu wydaje się być mielina. Naukowcy dostrzegli też, że redukcja mieliny wystąpiła w częściach mózgu, które odpowiadają za koordynację ruchową i integrację sensoryczną a także za przetwarzanie emocji.

Brak poważnych zmian

– Te odkrycia otwierają drogę do rozważenia, że ​​lipidy mielinowe przyczyniają się do metabolizmu energii mózgu, przynajmniej w pewnych warunkach – powiedział Carlos Matute, maratończyk i neurobiolog z Uniwersytetu Kraju Basków w Leioa w Hiszpanii, który kierował badaniami. Dodał też, że tymczasowa utrata mieliny po biegu nie powinna martwić maratończyków.


  Wraz z zespołem prowadzi badania nad tym, czy redukcja mieliny ma tymczasowy wpływ na funkcje poznawcze i jak dotąd nie przyniosły one żadnych rezultatów, co sugeruje, że efekt ten jest bardzo niewielki lub nieistniejący. – Nie ma żadnych poważnych długotrwałych zmian w funkcjonowaniu mózgu – podkreślił. Matute podejrzewa, że ​​wykorzystanie i uzupełnianie mieliny jest nawet korzystne, ponieważ „ćwiczy mechanizm metaboliczny mózgu”.

 Uszkodzenie mieliny występuje u osób z pewnymi zaburzeniami neurologicznymi, w tym stwardnieniem rozsianym, dlatego Matute ma nadzieję, że badanie wykorzystania mieliny jako źródła energii może doprowadzić do pewnych spostrzeżeń, które być może pomogą w leczeniu takich zaburzeń. – Moglibyśmy uzyskać wskazówki dotyczące potencjalnych metod leczenia, jeśli zrozumiemy, co dzieje się u biegaczy – wyjaśnił Matute.


 Naukowcy przyznali, że to wstępne ustalenia, a badania mają ograniczenia głównie ze względu na małą liczebność próby. Zasugerowali, że potrzeba więcej badań, aby ostatecznie powiązać utratę mieliny z biegami długodystansowymi i określić mechanizm leżący u podstaw tego zjawiska.


Źródło:

Dziennik Naukowy

Nature, Science X Network, fot. CC BY-SA 4.0/ Wikimedia Commons/ Matthew Seely


CZY TO JUŻ UZALEŻNIENIE CZY JESZCZE HOBBY ?

 

   Zakładając przed laty swoje konto na FB myślałam, że będzie to  odskocznia od monotonności, chociaż już byłam blogerką. Nawet podobało mi się to, że mogę w szerszym zakresie udostępniać posty z bloga przez przynależność do grup blogerskich. Nie zauważyłam, kiedy obie formy aktywności internetowej wciągnę

ły mnie na całego. Pisanie to moje "odwieczne pragnienie", które postanowiłam w końcu zacząć realizować. Bo jeśli nie teraz - myślałam - to kiedy?

  Napisalam okolo 1000 postów i zakończyłam karierę na tamtym blogu, a właściwie na .. 3 blogach. W trakcie prowadzenia mogłabym na dobrą sprawę pisać całe dnie z przerwami na posiłek i inne potrzeby fizjologiczne. Tak moja literacka twórczość była płodna:) 

   Do tej pory zastanawiam się, czy to uzależnienie, bo przecież potrafiłam w najważniejszych momentach życia rodziny  z godziny na godzinę postanowić o przerwie na kilka miesięcy w blogowaniu, a nawet po powrocie i dalszej kontynuacji w sytuacji zawirowań społeczno-politycznych, jakim był wybuch wojny na Ukrainie  - zakończyć prowadzenie tamtych 3 blogów. Wydawało mi się dalsze ich prowadzenie wyrazem lekkoduszności wobec tego co się wydarzało w tych czasach na naszych oczach. A przecież to nie były blogi społeczno-polityczne. Do tego te napastliwe komentarze na blogach u innych blogerów przelały szalę goryczy. Na szczęście na moim blogu tego nie zaznałam. Na szczęcie...

  Ten blog powstał po pewnym czasie, aby dać upust moim nabrzmiałym tęsknotom za pisaniem. Jak zauważyć się da bez przeszkód, systematyczność w publikacjach na tym blogu nie jest najlepszą moją wizytówką.

   A Facebook?

  Wczoraj go zlikwidowałam, tak od jednego kliknięcia palca. A był moim oczkiem w głowie, moim hobby.  Piękne albumy o tematyce artystycznej, to nieistotne, ale kontakty, które zaprzepaściłam, nie informując ich o moim zamiarze. Czy to wyjście "po angielsku"?

  Czy człowiek uzależniony od internetu bez przejścia terapii mógłby takie podejmować drastyczne kroki?

    Mój ukochany tata, palący papierosy, potrafił też z dnia na dzień odstawić paczkę i bez względu na to, czy leżała na widocznym miejscu, czy wyrzucona, nie sięgnął ręką po żadnego papierosa. Robił sobie przerwy np w Wielkim Poście. Przyszedł moment w jego życiu, że bez żadnego powodu zdrowotnego postanowił, że "od dziś palić nie będę"... i tak wytrwał przy tym postanowieniu do końca swojego życia  (jeszcze około 20 lat)

   Przyznaję się bez bicia, że to, iż teraz coś tu piszę po takiej przerwie na tym blogu jest dowodem, że jednak nie zerwałam z internetem....

JESTEM OUTSIDEREM

 

Może w tytule powinnam użyć słowa outsiderka?

Nie, bowiem piszę o podmiocie jako człowieku ogólnie, bez względu na płeć. Zresztą rozśmieszają mnie te ministry,  psycholożki, doktorki itp.

 Na stronie "Wyobraźnia.pl" znalazłam opis mojej osobowości, jak w odbicie w lustrze.

Oto, co tam wyczytałam:

"Kim jest outsider? 
27 września 2018
Redakcja Emocje

Wprowadzenie do problematyki

Outsider lub autsajder pochodzi z języka angielskiego i oznacza wprost człowieka pozostającego na zewnątrz, czyli obojętnego wobec obowiązujących norm i praw oraz najczęściej dobrowolnie odizolowanego od społeczeństwa. Outsider posiada niegasnące poczucie obcości i nierzeczywistości, które zostaje odkryte w momencie, gdy człowiek nie utożsamia się ze swoim środowiskiem, a otoczenie dławi go bezmyślną mechanizacją życia i rutyną.

Outsider C. Wilsona
Świadomość istnienia autsajdera rozpoczyna się wewnątrz. O ile Colin Wilson wyróżnia kilka typów ludzi – outsiderów, łączy ich jedna wspólna, nienaruszalna cecha. Są przede wszystkim obserwatorami. Świat, który jest im dane widzieć, oglądają na zmianę z rozpaczą i zaciekawieniem, przejęci grozą i przytłoczeni niepewnością bytów. Jako widzowie tego pełnometrażowego, rzeczywistego filmu nie próbują się dopasować do żadnych form, do nikogo. Oni są już dla siebie całkowicie uformowani.

Moja pełna osobowość
Outsider uważa się za osobowość pełną. W odniesieniu do postrzegania życia widzi więcej, niż przeciętny zjadacz chleba. Swojej odmienności nie wyróżnia jako choroby, wręcz przeciwnie, czuje się wybrańcem, na którego spadła odpowiedzialność za pojmowanie niedoskonałej natury ludzkiej. Alienowanie się i życie na uboczu traktuje jak misję, która przypadła na niego w kręgu pozostałych, czyli tych niewidzących i niewiedzących o sprawach, które są dla niego oczywiste.

Największą cechą charakterystyczną towarzyszącą outsideryzmowi jest wieczne poszukiwanie wolności duchowej i strach przed odpowiedzią na pytanie „czy to, co już mam, całkowicie mi wystarcza?”. Autsajder ma problem z własną tożsamością, nigdy nie poznaje do końca swojego właściwego „ja”, które jest celem. Zadaje sobie pytanie „kim jestem?” a także „kim są inni?”. Zdaje sobie sprawę z niewiedzy, własnej i pozostałych ludzi. Przeraża go fakt, że inni nie zastanawiają się nad tym, a zwłaszcza są przekonani o swojej tożsamości i celu. I podobnie jak oni, wstaje rano i wykonuje kilkadziesiąt czynności

„nad których sensem nie można się zastanawiać. Narośl automatycznych przyzwyczajeń. Błogosławiony rak bezmyślnego ładu tradycji.”

z tą różnicą, że oni są zamknięci w więzieniu własnych rytuałów, a outsider dąży do ucieczki z tego więzienia. On, w przeciwieństwie do pozostałych próbuje poznać własną celę, bo wie, że tylko dzięki dokładnej analizie własnej tożsamości osiągnie wolność.

Definicja outsidera
Kluczowym problemem dla outsidera jest identyfikacja własnych sił wewnętrznych i sposobu, w jaki miałby pomagać im w ich walce. Najpierw jednak musi precyzyjnie dotrzeć, ku czemu zmierzają oraz zrozumieć ich charakter. Dlatego zawsze rozpoczyna od samotności, ponieważ to pomaga mu spojrzeć wewnątrz siebie. Niestety, zdaje sobie sprawę również z tego, że samotna podróż bez nowych doświadczeń nie zapewni mu dalszej wiedzy. Outsider potrzebuje ciągle nowych bodźców zewnętrznych, które ułatwiają mu uporządkować wiedzę o sobie. Musi utożsamić samego siebie z własną osobowością, patrzeć na swoje „ja” jak na szybę w oknie i świata za nim jako czegoś odrębnego.

Outsider to indywidualista, który dąży do nieograniczania zasięgu konkretnych przeżyć osobistych i przekłada to na walkę własnej natury z bólem, który zadaje mu świat zewnętrzny oraz próbuje poskładać je w całość.


Tadeusz Konwicki, Mała Apokalipsa, Warszawa 1994.
Colin Wilson, Outsider, tłum. M. Traczewska, Warszawa 1992.K

stamatire pisze:
21 października 2022 o 17:04

Właśnie kończę czytać „OUTSIER” Stephen Kinga-u niego outsider to osobowość wybitnie negatywna, a jak się ma do tego autyzm ? Bo według mnie to jest tożsame i rzeczywiste! Czy może mi to ktoś wytłumaczyć ?" 

Ja , przyznam się, nie czytałam powieści Stephana Kinga, nie lubię tego typu powieści.

Noszę się natomiast z zamiarem zdobycia książki "Judasz"- Lanza del Vasto  - o wyobcowanym apostole.



Bohater książki- Judasz apostoł jako realnie żyjący przed wiekami człowiek, uwydatnia najsmutniejsze oblicze wyobcowania, znane nam współcześnie – najsmutniejsze, bo pozbawione głębokich więzi z Bogiem i z człowiekiem. Do końca czasów Judasz pozostanie tym uczniem, który tak naprawdę nie „spotyka się” z osobą Drugiego, a jedynie „styka się” z nią, na powierzchni kurtuazji, mniemań i ambicji. Wyobcowanie z więzi ludzkich i Boskich przy asyście zła kończy się, nie tylko w tym przypadku, stryczkiem na suchej gałęzi rozpaczy.


DLA JEDNYCH OBCOWANIE ŚWIĘTYCH, DLA INNYCH FIZYKA KWANTOWA

 


Dzisiaj jestem niezwykle zaskoczona pewnymi opisami mojego stanu zdrowia. Powinnam świętować, a nie ślęczeć nad laptopem. Tak można by stwierdzić, ale przecież ja nie traktowałam prowadzenia żadnego z moich blogów, jako ślęczenie nad komputerem, czy marnowaniem czasu, jak to określają moi "znajomi obserwatorzy". Czytanie, pisanie itp. to rodzaj gimnastyki moich zwojów mózgowych. Usłyszałam od pewnej młodej doktor neurologii na prywatnym towarzyskim spotkaniu, że to najlepszy sposób na uniknięcie rozwoju choroby Alzheimera. Postanowiłam się tego trzymać. Obciążenie genetyczne tą chorobą w rodzinie jest dość wysokie. Mam o co walczyć. Nieważne, czy te moje rozważanie ktoś czyta, czy nie. Istotne są te momenty, kiedy mój mózg był aktywny w trakcie ich tworzenia. Wprawdzie choroba ta nie ominęła ludzi o aktywnych i światłych umysłach ludzi z różnych zawodów.

Od pewnego czasu wydawało mi się, że prowadzenie trybu siedzącego (w czasie aktywności zawodowej, jak i bardzo już długiego okresu emerytalnego) powinno "zaowocować" co najmniej, jeśli nie odciskami na pewnej części ciała, to jakimiś zakrzepami żylnymi.

No i ciekawość tę zaspokoiłam za cenę ca... 830 zł
Czy warto było?
Owszem.
Leżąc podczas badania przypominałam się pewnemu brodatemu zakonnikowi w kapturze. Nie dawałam mu spokoju.
Wykonano mi badania z krwi (D-dimery) oraz USG Dopler żył szyi i kończyn dolnych. Pani doktor jeszcze przed wręczeniem mi opisu stwierdziła, że wyniki są rewelacyjne.

Czy coś lub ktoś maczał tu swoje palce, nie wspominając o lekarzu radiologii?

Może św. Charbel, który już niemal rok atakowany jest przeze mnie prośbami o zdrowie?
 A miał mój kochany święty dużo roboty, bo to, jak nie
prośba o uzdrowienie szwagra,
to moja ostroga piętowa (zapalenie rozcięgna podeszwowego) jednej nogi ,
to po ustąpieniu dolegliwości (chyba po to, żeby o św. Charbelu nie zapomnieć), druga noga "zaniemogła" na to samo.
A przecież nieustanne zanoszę prośby o zdrowie wnuków, których stan zdrowia na przemian tego wymaga.

Dzisiaj, też wyjeżdżając na badania na określoną godzinę, mimo blokady na trasie  rolników i grożącym nam spóźnieniem, też angażowałam tego świętego - tylko nam pozwolono jechać zamkniętą trasą. 
Już w domu dałam zadanie św. Charbelowi - "Kochany, tylko czyściutkie, przestronne żyły - tylko nieskalana żadnymi blaszkami miażdżycowymi krew".

Ktoś pomyślałby: 
"Babciu... w twoim wieku, łasuchu wszelkich słodyczy w ogromnej ilości, niezachowujący żadnej diety, nie stosujący aktywności ruchowej, ha ha ha..."

A jednak wszystko jest możliwe.
św. Charbel to nie  jedyny angażowany mieszkaniec nieba, atakowany przeze mnie, najczęściej wieczorami, ale przecież w każdym momencie dnia, w razie potrzeby.
Jest m.in. św. Ojciec Pio. 
Ten był bardziej praktyczny. Za swojego życia atakowany pielgrzymami szukającymi pomocy w ogromnych rzeszach - ułożył specjalną modlitwę i teraz odsyła takich, jak ja, bezpośrednio do Najwyższego.
Można ją odmawiać codziennie, a za każdym razem zauważysz, że właśnie to ten dzisiejszy Twój przypadek znajduje się uwypuklony w modlitwie. 
Jeśli wczoraj nie odczuwałaś bólu nogi, akapit o tym schorzeniu był Ci daleki, nawet zdziwieniem było zamieszczenie w modlitwie "podeszwy stóp". Traktowało się to jako określenie człowieka  "w całości"- od podeszwy stóp po czubek jego głowy. A przecież w końcu przyszło mi modlić sie o moje podeszwy i czubek głowy pewnego Andrzeja.
Ale  ... oczyszczenie żył(?).... przecież tyle razy, każdego dnia, wymawiałaś słowa modlitwy, nie zatrzymując się w tym momencie. 
W modlitwie wymienione  podeszwy stóp... No tak... przecież dotknęło mnie "zapalenie rozcięgna podeszwowego". Ktoś pomyślał i o tym...

Modlitwa św. Ojca Pio o uzdrowienie
„Ojcze Niebieski, dziękuję Ci za to, że mnie kochasz. 
Dziękuję Ci za zesłanie Twojego Syna, Pana naszego Jezusa Chrystusa na świat, aby mnie zbawił i uwolnił. 
Ufam w Twą moc i łaskę, która wspiera i leczy mnie. 
Kochający Ojcze, dotknij mnie teraz swoimi uzdrawiającymi dłońmi, abym uwierzył, że Twoja dobra wola jest dla mnie, mojego umysłu, ciała i duszy.

Okryj mnie najszlachetniejszą krwią Twojego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa od czubka mej głowy do podeszwy mych stóp.
Wyrzuć to, czego nie powinno być we mnie. 
Wylecz niezdrowe i nieprawidłowe komórki. 
 Otwórz zablokowane tętnice i żyły oraz odbuduj wszelkie uszkodzenia. Usuń wszystkie stany zapalne i przemyj infekcje mocą najdroższej krwi Jezusa. Niech ogień Twej uzdrawiającej miłości przejdzie przez całe moje ciało w celu uzdrowienia tak, aby funkcjonowało ono w sposób w jaki Ty je stworzyłeś. 
Dotknij też mego umysłu i moich emocji, nawet najgłębszych zakamarków mojego serca.
Napełnij mnie swoją obecnością, miłością, radością oraz pokojem i przyciągaj jeszcze bliżej do siebie w każdym momencie mojego życia. 
Ojcze, napełnij mnie Swoim Duchem Świętym i upoważnij do czynienia wszystkiego co się da, aby moje życie przynosiło chwałę i cześć Twemu świętemu imieniu. 
Proszę Cię o to w imię Pana Jezusa Chrystusa. Amen.”

To tak, jak kobieta znajdująca sie w ciąży nagle zauważa na ulicy inne kobiety w tym samym stanie.
 Coś dla mężczyzn... Kupujesz sobie auto określonej marki i o dziwo... ile takich aut pojawia się na ulicach, gdzie one dotąd były? 

Sceptycy wpływu obcowania ze świętymi mogą znaleźć wytłumaczenie tych sytuacji np. w fizyce kwantowej. 

Jeden z fizyków - Ulrich Warnke - niemiecki naukowiec, który pracował jako wykładowca na Uniwersytecie Kalifornijskim oraz Uniwersytecie Kraju Saary. twierdzi, że zgodnie z zasadami fizyki kwantowej, nasze myśli mają bezpośrednie przełożenie na to, co spotyka nas w świecie materialnym.


FIZYKA KWANTOWA NA NIEDZIELNY DESER

 

W poprzednim poście poruszyłam temat fizyki kwantowej.

Skąd właśnie u mnie, laika w dziedzinie fizyki, takie zainteresowanie?

Różne ciekawostki znalezione w książkach, artykułach, na popularno- naukowych kanałach tv, które zajmują się problemem fizyki kwantowej (podkreślam: w sposób popularno-naukowy) są częstym tematem poobiednich rozmów ze starszą córką, skądinąd - humanistką. Jest ona namiętną  fanką informacji  z fizyki kwantowej, a co za tym idzie potrzebuje nas, aby tą wiedzą się podzielić. Oczywiście przy stole obiadowym nie ma wtedy już wnuków, wybywają gdzieś w teren, aby zażyć niedzielnych kulturalnych rozrywek i sportu.

Poniżej  zamieściłam artykuł  o ostatnich odkryciach naukowców w poruszanej w tym poście tematyce.

"Naukowcy udowodnili, że rzeczywistość zależy od obserwatora i obiektywnie nie istnieje. "

(Jednak wciąż pamiętam stwierdzenie Einsteina: "Bóg nie gra w kości")

tutaj 

Jak wyjaśnić to nieskomplikowanie...

Jest film (dla bardziej zaawansowanych, czy wytrwałych) w problematyce fizyki kwantowej, pt "Problem pomiaru - Największa zagadka mechaniki kwantowej". 

Mam nadzieję, że zostało to zauważone : "dla bardziej zaawansowanych"

Zawsze przecież istnieje możliwość pominięcia filmu i czytać dalej :)



Zdaje się, iż na obecnym poziomie moich możliwości intelektualno-poznawczych te desery popularno-naukowe będą dla mnie coraz mniej "strawne".
Czy nie za szybko mam zamiar poddać się?

Przecież w każdym człowieku drzemie wielki potencjał. W końcu umysł człowieka odgrywa ogromną rolę w kreowaniu życia ludzkiego.

Trzeba tylko nauczy się kontrolować swoje myśli.

NIE BĄDŹ OBRAŻONYM NA BOGA DZIECKIEM

 

(by Albin Veselka Tutt'Art@) 


brażamy się na Boga z różnych powodów. Może to być  śmierć naszych bliskich, tragedie w naszym życiu lub z powodu naszych nieudanych planów. Czujemy się obrażeni, ponieważ Bóg zwykle nie odpowiada na nasze potrzeby w sposób, w jaki oczekujemy od Niego. Obrażamy się na Niego z powodu naszych długotrwałych zmagań z grzechem, naszych bolesnych relacji itp. Obrażamy się na innych ludzi, takich jak ostatnio nasi przywódcy polityczni. Powodem mogą być niekiedy duchowni, a nawet  nasze bliskie związki ze względu na  działania w nich lub  jakieś zaniechania. Obrażamy się również za nasze niepowodzenia, słabości życiowe lub uporczywe trudności.

Musimy sobie przypomnieć, że obraza tylko nas rani; nie Bóg ani inni. Obrażanie się i pozwalanie, by w nas wrzało, jest szybką i słodką trucizną dla duszy, która ostatecznie gasi radość naszego życia duchowego. Gdy obraza zamyka nasze serca na doświadczenie i ofiarowanie miłości Bogu i innym ze względu na Boga, nie możemy otrzymać łaski, której potrzebujemy, aby żarliwie się modlić, szczerze żałować za nasze grzechy, bezinteresownie służyć innym, odważnie praktykować cnoty i pokonywać grzech. Tracimy również wszelką prawdziwą radość, która pochodzi z bezwarunkowej miłości Boga. W ten sposób tracimy całą wewnętrzną radość w Bogu iw sprawach duchowych.

W ten sposób obrażanie Boga i podsycanie obrażania się na innych przygotowuje nas do pełnego buntu przeciwko Bogu, Jego przykazaniom i Jego woli wobec nas. Wszelki śmiały i uporczywy bunt przeciwko Bogu i Jego przykazaniom, który widzimy w naszych czasach w Kościele i poza nim, a zwłaszcza te grzechy przeciwko życiu ludzkiemu, czystości i małżeństwu, najprawdopodobniej rozpoczął się od świadomego lub nieświadomego obrażania Boga z jakiegoś jednego lub kilku powodów.

Wg ks. Nnamdi Moneme, OMV" (...)św. Paweł pokazuje nam, że antidotum na obrazę jest utrzymywanie naszych serc i umysłu otwartymi na Boga i na innych, bez względu na to, jakiej zniewagi doświadczamy. Otrzymał „obfite objawienie” wraz z „cierniem w swoim ciele”. Ten „cierń” mógł być jakąś osobistą walką, sprzeciwem lub trudnością w jego życiu. Gorąco i wytrwale modlił się, aby Bóg go zabrał. Bóg nie zabrał mu „ciernia”, ale ofiarował Mu wystarczającą łaskę do wierności Mu pomimo walki: „Wystarczy ci mojej łaski, bo moc w słabości się doskonali”.

Św. Paweł nie był urażony odmową Boga uwolnienia go od tych mąk. Z ufnością otworzył swoje serce, aby otrzymać potężną łaskę Bożą. Łaska ta przemieniłaby, uzdrowiła i wzmocniła go do stawienia czoła, zaakceptowania i zniesienia wielu rzeczy, które łatwo spowodowałyby u każdego z nas obrazę: „Jestem zadowolony ze słabości, obelg, trudności, prześladowań i ograniczeń ze względu na Chrystus” (2Kor. 12:7,9, 10). Jest to moc łaski Bożej do wierności Chrystusowi nawet w obliczu rzeczy, które nas obrażają, jeśli tylko odmówimy zatwardzenia naszych serc przez obrażanie się na Boga.

Oprócz tego otwarcia na miłość Boga w obliczu obraźliwych rzeczy i osób, nigdy nie wolno nam pozwalać, aby w naszych relacjach z innymi trwała uraza. Jezus ostrzegł nas również przed tym: „Jeżeli składasz swój dar przy ołtarzu i tam pamiętasz, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw tam swoje dary przed ołtarzem i idź; najpierw pojednaj się ze swoim bratem, a potem przyjdź i złóż swój dar” (Mt 5,23-24).

Jeśli owocne uwielbienie Boga wymaga, aby nasze serca były wolne od jakiejkolwiek obrazy przeciwko nam, możemy sobie wyobrazić absurdalny scenariusz proaborcyjnego i popierającego dzieciobójstwo katolika przystępującego do Komunii św. Jest to kult najbardziej pusty i pozbawiony sensu, ponieważ nienarodzeni, którzy są mordowani w łonach swoich matek, mają tak wiele rzeczy przeciwko takim „katolikom”, którzy odmówili im podstawowego prawa do życia i duchowieństwu, którzy tolerują tak skandaliczne i świętokradcze przyjmowanie Eucharystii . Nie można myśleć o bardziej pustym kulcie niż ten.

Jeśli znajdujemy się w stanie obrazy na Boga, ponieważ nie rozumiemy Jego tajemniczych sposobów działania , łatwo poddajemy się zdenerwowaniu, że stan ten zabija naszą radość, by trzymać nas w pułapce. Musimy pamiętać, że Bóg, który zawsze jest miłosierny, oferuje nam tę samą wystarczającą łaskę, więc bądź Mu wierny w obliczu tych wszystkich przykrych wydarzeń. Nie możemy pozbyć się uczuć zdenerwowania bez pomocy Jego łaski.

Bóg dał nam również Swoją Matkę Maryję, zawsze wierną Matkę Bożej łaski, aby pomogła nam otworzyć nasze serca na przyjęcie i odpowiedź na Jego miłość i łaski w tych chwilach . Mama Maria nie obrażała się na innych we wszystkich przykrych momentach swojego życia, jak wtedy, gdy musiała urodzić Jezusa w żłobie lub szukać Go przez trzy dni. Nigdy nie obrażała się na Boga, nawet jeśli nie mogła zrozumieć działań Jezusa i Jego słów do niej: „Muszę zajmować się sprawami mojego Ojca… Niewiasto, jak ta twoja troska dotyczy mnie?” Ale Mama Maria miała otwarte serce na łaskę, która wspierała ją w wierności Chrystusowi nawet na krzyżu. Ona pomoże i może nam pomóc zrobić to samo dzisiaj.

W  Eucharystii Jezus daje nam tę samą wystarczającą łaskę, która napełniła serce Maryi i przemieniła św. Pawła we własnych słabościach. Bez względu na różnorodne rzeczy lub osoby, które mogą nas dzisiaj urazić, On nadal oferuje nam również swoją wewnętrzną radość, uzdrowienie i pokój, które wynikają z otwarcia na Jego łaskę. Nie musimy być niewolnikami naszych niespokojnych uczuć, które zamykają nasze serca na miłość, ale możemy być Mu wierni w obliczu wszystkich tych przykrych rzeczy. Podobnie jak Mama Maryja, i z Jej pomocą, musimy tylko otworzyć nasze serca na Jego tajemniczą miłość i potężną łaskę i nie obrażać się na Niego z jakiegokolwiek powodu(...)"

ŹRÓDŁO: 
1.Artykuł z Catholic Exchange autorstwa ks. Nnamdi Moneme, OMV
2. Kopia posta z mojego drugiego bloga o charakterze katolickim

MIĘDZYWYMIAROWE PORTALE I KOSMICI

 


    Ostatnio oglądam z zapamiętaniem "Ranczo kosmitów"



      Piąty sezon popularnego serialu HISTORY Channel „Ranczo kosmitów” śledzi najśmielsze jak dotąd wysiłki właściciela rancza Brandona Fugala i jego zespołu kierowanego przez głównego badacza Erika Barda i astrofizyka dr Travisa Taylora, aby ujawnić ostateczną prawdę o niesławnej 512-akrowej anomalnej posiadłości w północno-wschodnim Utah. Tajemniczy obszar znany jako Trójkąt pozostaje głównym celem zespołu, podczas gdy Erik i Travis prowadzą nowe operacje na sąsiednim obszarze znanym jako East Field. Miejsce, w którym wcześniej uchwycili materiał filmowy UAP i odkryli starożytne petroglify rdzennych Amerykanów oraz formacje skalne przedstawiające międzywymiarowe portale.
     Ponadto w tym sezonie zespół prowadzi nowe, zaawansowane technologicznie operacje wiercenia i kopania, które przyniosą oszałamiające odkrycia. Podczas wykonywania najbardziej inwazyjnych jak dotąd operacji okazuje się, że zespół może mieć do czynienia nie tylko z czymś, co nie pochodzi z tego świata, ale może być również powiązane z innymi zjawiskami, które napotkali do tej pory w całej posiadłości.





   Poprzednie odcinki sezonów 1-4 obejrzałam na kanale You Tube w ciągu jednego dnia.
Teraz będę mieć pod górkę: po 1 odcinku co tydzień na kanale HISTORY w tv.
   Takie dawkowanie przy moim ADHD?

SZÓSTY ZMYSŁ NASZYCH BRACI MNIEJSZYCH

 Największy obszar ochrony przyrody na Sri Lance - Park Narodowy Yala to ostoja tysięcy krokodyli, dzików, bawołów wodnych i małp. Obszar ten, na wiele kilometrów w głąb nawiedziło tsunami. Gdy woda morska zaczęła sie cofać, przybyli na miejsce  ratownicy stanęli w obliczu całkowitego spustoszenia. 

"W kolejnych dniach wydobyto ciała ponad 200 osób. Nie znaleziono jednak padłych zwierząt. Nie było ani jednego martwego słonia czy nawet zającaopowiadał H.D. Ratnayake, zastępca dyrektora Urzędu Ochrony Przyrody Sri Lanki.

Wkrótce okazało się, że wszystkie uciekły - na wiele godzin przed dotarciem tsunami do wybrzeża."



Profesor Martin Wikelski, dyrektor Instytutu Zachowania Zwierząt im. Maxa Plancka twierdzi, że 

"zwierzęta posiadają różne zmysły, które pomagają im przetrwać w środowisku. Maja często lepszy węch, lepiej słyszą i lepiej widza. Kombinacja tych cech sensorycznych daje im zdolności, których my nie mamy.

Zwierzęta ewoluowały, tak, jak my przez miliony lat; ich zmysły są doskonale dostrojone do przetwarzania informacji ze środowiska, w którym żyją. Pod tym względem ich mózgi przewyższają każdy komputer, jakim dysponujemy.. Gdybyśmy połączyli je w  taki sposób, żeby dokładnie monitorować ich zachowania, to otrzymalibyśmy sieć inteligentnych, rozproszonych "czujników", które, jak żaden inny system, potrafią doskonale postrzegać i interpretować otoczenie.

Np. słonie mają zdolność ultradźwiękowej komunikacji, za pomocą której mogą wysyłać informacje na odległość setek kilometrów. W ten sposób mogą zawiadamiać towarzyszy o kłopotach. Posługują się wtedy specjalnym kodem alarmowym, znanym wszystkim przedstawicielom ich społeczności. Antylopy i jelenie cechuje stereofoniczny słuch, dzięki któremu mogą odbierać wczesne sygnały o nadciągającym zagrożeniu.Aby rozszyfrować te zdolności i zmysły,  badacz przez 20 lat opracowywał projekt ICARUS, który jest obecnie realizowany z pomocą setek naukowców na całym świecie..

Jaka jest tajemnica działania systemu ICARUS?

Psy, kozy, krowy, lisy, ptaki wędrowne, gady, wieloryby- w ostatnich latach setki naukowców na calym świecie wyposażyło ponad 10 tysięcy osobników z 1300 gatunków w miniaturowe nadajniki, tworząc swego rodzaju miniaturowe zoo bez murów, ogrodzeń czy krat. Do tego grona dołączyć maja jeszcze setki tysięcy innych przedstawicieli fauny. Nadajniki zbierają dane na temat lokalizacji, prędkości, temperatury, a nawet stanu fizjologicznego zwierząt.

Zaledwie 4 lata po rozpoczęciu fazy testowej okazało się, że sekretna wiedza zwierząt znacznie wykracza poza to, co myślimy, że o nich wiemy...

Te zdolności zwierząt mozna między innymi wykorzystać, jako system ostrzegania przed takimi kataklizmami, jak trzęsienia ziemi przez obserwacje i  porównanie wzorców zachowań z aktywnością sejsmiczną otoczenia.

"Na kilka godzin przed silnym trzęsieniem ziemi zwierzęta zaczynają się zachowywać, jak obłąkane. Ogarnia je nerwowość, jak ludzi w trakcie krachu na giełdzie - tłumaczy prof. Wikielski.

Ale to nie wszystko, ponieważ najwyraźniej istnieje również korelacja między bliskością ruchów sejsmicznych a porą ostrzeżenia.

Kiedy epicentrum lub hipocentrum przyszłego trzęsienia ziemi znajduje się bezpośrednio pod zwierzęciem, to otrzymujemy ostrzeżenie na 12 do 15 godzin przed jego wystąpieniem. Jeśli jednak leży ono w odległości 20 kilometrów, to okres wyprzedzenia skraca się do 3 lub 4 godzin.

Na podstawie testów stwierdza się istnienie sygnału z przyszłego epicentrum odbieranego przez przedstawicieli fauny. Wciąz pozostaje tajemnicą, jakiego rodzaju jest to sygnał, choć dyskutowane są co najmniej 2 wyjaśnienia. Po pierwsze, zwierzęta mogą być w stanie  zarejestrować sierścią jonizację powietrza, spowodowaną tarciem skał w strefach wstrząsu. Niewykluczone też, że wyczuwają gazy uwalniane przed zjawiskami sejsmicznymi. Dużą rolę odgrywa przede wszystkim wyjątkowo przenikliwy słuch. Jest on zdolny do wychwycenia niedostępnych naszym uszom ultradźwięków. Te niskie tony osiągają częstotliwość poniżej 20 Hz, czyli najniższej granicy słyszalności ludzi. Mogą je wywoływać najmniejsze drgania Ziemi czy wstrząsy sejsmiczne. Oznaczałoby to, że zwierzęta mogą usłyszeć ultradźwięki sygnalizujące trzęsienie ziemi, wybuch wulkanu lub lawinę zanim one nadejdą i zorientują się o nich ludzie. Tak, czy inaczej, wiedzą o klęskach żywiołowych na wiele godzin przed ich wystąpieniem - dzięki czemu mogą uratować życie milionom ludzi.

Źródło: 

Świat Wiedzy "Zwierzęta mogą być naszymi uszami, oczami i nosami w miejscach, do których nie jesteśmy w stanie dotrzeć" - prof. Martin Wikielski

Cztery Łapy - Szósty zmysł dzikich zwierząt

ASTRONOMICZNY DOWÓD BOSKIEGO NATCHNIENIA...

 



Do odczytania tego posta też przydałaby się jakaś lupa , jak na moim tytułowym obrazku blogowym. Już nie wspomnę... luneta astronomiczna, chociaż o astronomii i ... Bogu będzie tu do poczytania.
 Jestem właścicielką  i czytelniczką "Poematu Boga Czlowieka" Marii Valtorty.

Poemat Boga-Człowieka to wielowątkowa seria wizji na temat życia Jezusa Chrystusa autorstwa Marii Valtorty. Dzieło liczy siedem ksiąg w szesnastu tomach o objętości około czterech tysięcy stron. W nowszych wydaniach nosi również alternatywny tytuł: "Ewangelia, jaka została mi objawiona".
Zafascynowana jestem dokładnymi opisami miejsc, zjawisk astronomicznych i historycznych, jakie dotyczą tego okresu. 
Sama pogłębiona wiara, nie tylko wiedza uzyskana po lekturze tego dzieła jest nieoceniona.

List od duchowej córki świętego Ojca Pio
o jego słownym poleceniu czytania dzieł Marii Valtorty

Poniżej dokładna kopia listu napisanego przez duchową córkę Ojca Pio, Rosi Giordani do dr Emilio Pisaniego, redaktora i wydawcy dzieł Marii Valtorty w oryginale.

W liście tym Rosi Giordani poświadcza słowa Ojca Pio skierowane do jednej z duchowych córek nakazujące jej czytanie książek Marii Valtorty. Ten list pochodzi z publikacji pt. „Ojciec Pio i Maria Valtorta” (str. 466)

Dr Emilio Pisani, Umiłowany w Jezusie!

Nazywam się Rosi Giordani, jestem duchową córką Ojca Pio. Pochodzę z Bolonii, ale mieszkam tu od wielu lat z moją matką, która urodziła się w 1897 r., podobnie jak Maria Valtorta. Ojciec spoczywa od dwunastu lat na cmentarzu w tym mieście. W 1981 r. byłam obecna z matką w Bazylice Zwiastowania we Florencji z okazji obchodów rocznicy śmierci Marii Valtorty. Byłam z kochanym Domenico Fiorillo. Uściskałam Martę (przyjaciółkę Marii – przyp. Tłum.) i słuchałam jej pięknej rozmowy. Piszę szczególnie dlatego, aby przekazać Panu następujące informacje: duchowa córka Ojca Pio, od samego początku, pani Elisa Lucchi, znana jako Malwina, z Forli, na rok przed śmiercią Ojca Pio, zapytała go w spowiedzi: „Ojcze, słyszałam wzmiankę o książkach Marii Valtorty. Czy radzisz mi je przeczytać? „Ojciec Pio odpowiedział:” Nie radzę ci – rozkazuję ci!”

San Giovanni Rotondo, 7 stycznia 1989 r.
Rosi Giordani

OPINIA PAPIEŻA PIUSA XII

Wszystko, co można powiedzieć o pięknie i głębi zawartości pism włoskiej mistyczki Marii Valtorty (+1961) streszcza się w zdaniu wypowiedzianym przez Ojca Świętego Piusa XII, który 26 lutego 1948, w czasie audiencji specjalnej udzielonej ojcom Andrea M. Cecchin, Corrado Berti i Romualdo M. Migliorini, teologom z Zakonu Serwitów Najświętszej Maryi Panny, opiekunom Marii Valtorty, powiedział: «Opublikujcie to dzieło takie jakie jest. Nie ma potrzeby wydawać opinii o jego pochodzeniu. Kto przeczyta, ten zrozumie»

Kardynał Gagnon wydał 31.10.1987 oświadczenie: «Sąd wydany przez Ojca Świętego w roku 1948 stanowił oficjalne imprimatur nadane w obecności świadków.»

Niżej podane naukowe dowody na udział samego Boga w powstaniu tego dzieła może lepiej byłyby zrozumiale dla czytelnika tego posta, gdyby sam poemat , przynajmniej (jedna księga) została przeczytana. Znalazłam kiedyś  ten poemat w PDF. Jak juz wspomniałam, sama mam w tradycyjnej wersji "książkowej" wszystkie księgi i często do nich wracam.



Na zakończenie próbka:

W poście Poniższy post ( kliknij w link tutaj) zawiera  wizję św. Jana z Poematu Boga Człowieka" Marii Valtorty. Będzie w niej przedstawione wniebowzięcie Maryi.


CZY PRAGNIESZ DOŻYĆ DO SYTA?

 Może nie tylko w historii mojego życia zachodzi jakaś sytuacja kryzysowa, bez względu na przyczynę (chociażby  pogorszenie zdrowia), że człowiek kurczowo chce utrzymać życie. 

Dlaczego i na jak długo?

Boże, jeszcze nie teraz... Może nim dzieci skończą maturę...

Następnym razem:

Przed nimi studia, będą już potem samodzielne. Nie będę tak bardzo potrzebna...

Długo potem:

Na kogo wyrosną te wnuki?....

W czym dorośli ludzie  - rodzice, dziadkowie chcą uczestniczyć, czego chcą być obserwatorami, kiedy wreszcie zaczną żyć dla siebie. Kiedy będą mogli powiedzieć, ale nie z poczuciem rezygnacji, że są spełnieni.

Oby umieć żyć tak, jakby ten dzień miałby być ostatnim, nie żałując poprzednich. 

Nie chodzi mi o stan, kiedy człowiek stwierdzi, że wszystko już w życiu osiągnął, czuje się spełniony i mógłby zakończyć w tym momencie życie , że jest nasycony życiem do pełna.

Osoby przeżywające śmierć kliniczną ( skądinąd chciałabym zobaczyć Niebo i przeżyć niesamowite spotkania rzutujące na sposób życia po ich powrocie) wracają, do żywych, bo ...

- są odsyłani przez Stwórcę

- lub na własną prośbę - nie dlatego, że nie "dożyli do syta", ale otrzymali jakieś zlecenie do wykonania, najczęściej związane z Miłością. 

Jeśli chcesz być napełniony w życiu do syta, to najwartościowszym pokarmem jest ......... MIŁOŚĆ

Przedwczoraj po południu nasyciłam się 2 książkami o tematyce "życie po życiu"

Polecam:



Opis
Niebo Niespodziewana podróż
Jim Woodford, Thom Gardner
Moje spotkanie z Bogiem, aniołami i życiem po życiu
Jim Woodford, doskonały pilot i odnoszący sukcesy biznesmen, miał wszystko - kochającą rodzinę, znaczne bogactwo i powodzenie. Ale to nie wystarczało, aby zaspokoić pustkę, którą odczuwał w sercu. Zawsze odczuwał głód czegoś więcej. A potem umarł... Nigdy nie był człowiekiem religijnym. Jeśli chodzi o sprawy Boga i wiary, był mocno ambiwalentny. Ale kiedy przez ponad 11 godzin leżał w łóżku szpitalnym w stanie śmierci klinicznej, jego świadomość została przeniesiona do cudów Nieba i odczuła mrożącą krew w żyłach grozę piekła, wciągającego duszę w wieczną ciemność. A kiedy wrócił, zmienił się na zawsze.

"Kiedy będziecie czytać tę książkę, moja relacja może wydawać się wam nieprawdopodobna czy trudna do uwierzenia - zbyt piękna, by mogła być prawdą. Niemniej jednak jest prawdziwa. Z przyczyn medycznych przez 11 godzin mój mózg nie wykonywał żadnej aktywności. W tym czasie doświadczyłem chwały Nieba i ujrzałem na moment przerażający mrok piekła...
      Odrobina pogody Nieba i dobroci Boga w jakiś sposób przywędrowały ze mną z powrotem na ziemię. Czuję to każdego dnia. (...) Nie jestem kaznodzieją ani prorokiem czy ekspertem w kwestii Nieba. Jestem po prostu człowiekiem, który zobaczył przebłysk Jego chwały, a teraz pragnie dzielić się Nim z samotnym i zmęczonym światem".


Opis
Sid Roth i Lonnie Lane
Niebo jest wspanialsze  niż myślisz!
"Nie ma na ziemi języka, który mógłby odpowiednio opisać miejsce, które jest nie do opisania. Tam miłość ma inny wymiar niż nasze wyobrażenie o miłości. Miłość, którą On obdarzył mnie natychmiast po moim tam przybyciu, była tak bardzo pełniejsza niż wszystko, co moglibyśmy doświadczyć na ziemi! Richard Eby Kiedy pierwszy raz zahaczyłem Jezusa, byłem całkowicie przytłoczony. Kiedy On na ciebie patrzy, Jego oczy przeszywają cię na wskroś. To po prostu Miłość! Rozpłynąłem się w Jego obecności Gary Wood Jezus przemówił do mnie swoim głosem. Jego głos był pełen mocy i potęgi, ale kiedy dotarł do mnie, był dla mnie życiem i pocieszeniem! Słowa, które do mnie wypowiedział, pochodziły prosto z Jego serca, tak jak wszystko inne w Niebie. Dean Braxton A więc to jest Niebo! Te prawdziwe historie to wyjątkowa, osobista okazja, by zasmakować Nieba tu, na ziemi. Książka zawiera świadectwa dziesięciu zwykłych ludzi, którzy dotknęli tajemnicy Nieba - umarli i powrócili do życia, otrzymali niezwykłą wizję lub sen, a o swoich przeżyciach opowiedzieli w programie telewizyjnym Sida Rotha "Its Supernatural!".

SKĄD CZERPAĆ JASNOŚĆ I RADOŚĆ ŻYCIA

 

Jeśli jesteś już w piątej, szóstej, a może w siodmej dekadzie swojego życia, to jestem pewna, że niejednokrotnie zdarzało Ci się powracać do tego, kim byłaś/ byłeś  będąc dzieckiem. 


Czy niczego już dzieci nie mogą nas nauczyć w tym momencie życia, w jakim jesteśmy?
 Jeśli zatraciliśmy jasność i radość życia, to spójrzmy na dzieci, przypomnijmy sobie... 


BLIŹNIAKI JEDNOJAJOWE - INNOŚĆ, EKSPERYMENTY I TAJEMNICE

 Psychologia stojąca za tym,         dlaczego bliźnięta jednojajowe budzą fascynację i strach


Historia inności, eksperymentów i tajemnic.
Atlas Obscura, autor : Sarah Durn 22 listopada 2022 r.


Siostry Grady z Lśnienia Stanleya Kubricka ,
grane przez Lisę i Louise Burns,
należą do najbardziej kultowych
bliźniaczek popkultury.
TCD/ PROD.DB/ALAMY BANK ZDJĘĆ


BLIŹNIACY W filmie Stanleya Kubricka Lśnienie z 1980 roku nigdy nie mieli być identyczni. W książce Stephena Kinga z 1977 roku siostry Grady to tylko siostry, osiem i dziesięć lat, i „słodkie jak guzik”, przynajmniej do czasu, gdy duchy i izolacja sprawiły, że ich ojciec stał się mordercą (wiesz, zwykły czwartek w hotelu Overlook)  . Wkrótce po tym, jak książka znalazła się na listach bestsellerów, Kubrick rozpoczął produkcję filmu i przesłuchał wielu młodych aktorów do roli sióstr. Ale kiedy wkroczyły bliźniaczki jednojajowe Lisa i Louise Burns, wygrały tę rolę. Jeden z największych twórców filmowych zdecydował, że w bliźniakach jest coś bardziej przerażającego, sami bliźniacy powiedzieli Daily Mail  w wywiadzie.

Kolej bliźniaczek Burns jako sióstr Grady to kultowy moment w filmie pełnym ich: „Chodź, pobaw się z nami, Danny”. Czy to rozważał, czy nie, Kubrick bawił się stereotypem, który sięga wieków wstecz i nadal jest podstawą gatunku horroru. Ale co takiego jest w bliźniakach jednojajowych, że są przedmiotem zarówno fascynacji, strachu, jak i wielu stereotypów? Może lepszym pytaniem jest, co jest takiego w reszcie z nas, że tak jest?

Według ostatnich badań opublikowanych w czasopiśmie Human Reproduction, od 9 do 12 na 1000 porodów rodzi bliźnięta, a około czterech z nich to bliźnięta jednojajowe lub jednojajowe. Identyczne bliźnięta pojawiają się, gdy pojedynczy plemnik zapładnia pojedyncze jajo, a następnie dzieli się na dwie części, w wyniku czego powstają dwie zygoty z tym samym DNA. Istnieje wiele czynników, które czynią nas tym, kim jesteśmy, ale bliźnięta jednojajowe dzielą surowiec. Dlaczego jednak wiele osób uważa je za interesujące, niepokojące, a nawet przerażające, mówi więcej o ogólnej psychologii człowieka niż same bliźnięta.

Badacz literatury gotyckiej Xavier Aldana Reyes z Manchester Metropolitan University napisał o bliźniakach w The Conversation i mówi, że częścią tego, co sprawia, że ​​fikcyjne bliźnięta są tak potencjalnie przerażające, jest ich powtarzalność. Łączy to z psychologiczną definicją „niesamowitości”, w której coś znajomego staje się nieznane – a przez to niepokojące lub przerażające. Według eseju  Zygmunta Freuda z 1919 roku na temat tego terminu, niesamowitość może wynikać z „powtórzenia tej samej rzeczy”. To coś, czym bawią się bliźniaczki Grady z The Shining , w swoich identycznych niebieskich sukienkach i białych pończochach. Jest coś strasznego, kiedy „coś, co powinno być wyjątkowe, jednostka, znajduje zgodność z innym” — mówi Reyes. Dlatego ta częsć lustra tak bardzo nas przeraża.

Plakat z przedstawienia
teatralnego Dr. Jekyll i Mr. Hyde
 z 1880 roku . 
BIBLIOTEKA KONGRESU/LC-DIG-DS-04518


Na początku XX wieku Freud zrewolucjonizował współczesne rozumienie nieświadomego umysłu, a wraz z nim „troskę o to, że ludzie nie zawsze mają pełną kontrolę nad sobą, swoimi działaniami i myślami” — mówi Reyes. Lęk ten przejawiał się w XIX-wiecznym gotyckim tropie sobowtóra  sobowtóra człowieka, czasem złego lub upiornego, wędrującego po ulicach, prowadzącego równoległe życie.

W literaturze gotyckiej sobowtór to „jaźń ciemna lub jaźń cienia” — mówi Reyes. „To uosobienie wszystkiego, czym nie jest normatywna, uspołeczniona osoba, prawda? Jeśli mamy być uprzejmi, jeśli mamy być dobrzy, jeśli mamy być uważni, to sobowtór jest egoistyczną, brutalną, nierepresyjną stroną”. Klasyczne postacie, takie jak Doktor Jekyll i pan Hyde Roberta Louisa Stevensona czy Jakow Pietrowicz Goladkin w Dublecie Fiodora Dostojewskiego , bawią się tym pojęciem. W obu historiach sobowtór — nie zawsze bliźniak — sieje spustoszenie w życiu człowieka i jego samopoczuciu.

Pod koniec XIX i na początku XX wieku bliźnięta, zwłaszcza bliźnięta jednojajowe, pojawiły się w oczach opinii publicznej w nowy sposób, mówi literaturoznawczyni Karen Dillon z Blackburn College w Illinois , autorka The Spectacle of Twins in American Literature and Popular Culture. W wielu badaniach naukowych bliźnięta stały się obiektami testowymi – z jednym bliźniakiem służącym jako kontrola. Bliźniacze badania, jak nazywa się tę dziedzinę, pojawiły się równolegle z amerykańskim ruchem eugenicznym i zostały doprowadzone do przerażających rozmiarów przez nazistowskiego lekarza Josefa Mengele. „Każdy większy podręcznik eugeniki zawiera rozdziały poświęcone bliźniakom” — mówi Dillon. Ta fascynacja bliźniakami i eksperymentowanie na nich często prowadziło do odróżnienia ich od własnego człowieczeństwa. Nie byli to dokładnie ludzie, ale obiekty testowe – a także obiekty ciekawości, a nawet atrakcje towarzyszące, co jest prawdziwe zwłaszcza w przypadku bliźniąt syjamskich (z których wszystkie są jednojajowe).

Scott i Mark Kelly (od lewej do prawej)
 są astronautami i uczestniczyli w bliźniaczym
eksperymencie NASA,
mającym na celu zmierzenie wpływu
 przestrzeni na organizm. 
NASA/DOMENA PUBLICZNA

„Te dwie historie bliźniąt, które przebiegają równolegle, według mnie, kształtują wszystkie nasze popularne rozumienia bliźniąt – bliźniaki jako dziwolągi, a bliźniaki jako wyjątkowe i dziwne” – mówi Dillon.

Gatunek horroru od dawna remiksuje i przetwarza te tropy. Jedną z najczęstszych jest dychotomia dobry bliźniak/zły bliźniak. „Subtelne różnice między bliźniakami tworzą szczęśliwe/smutne, dobre/złe czytanie, Jekyll/Hyde”, pisze Dillon. Podobnie jak w przypadku sobowtóra, dobre/złe bliźniaki reprezentują „dwie różne strony tej samej osoby”, mówi.

Często nie ma wyjaśnienia, dlaczego jeden bliźniak może być zły, a drugi nie, mówi Dillon. „Zło jednego bliźniaka po prostu się wyłania” bez wyjaśnienia. Dobry/zły bliźniak sugeruje, że „możemy po prostu urodzić się źli, ponieważ oczywiście bliźniaki dorastają w dokładnie tym samym środowisku, więc podobno są traktowane dokładnie w ten sam sposób”. Zło jest zatem czymś poza zrozumieniem i wyjaśnieniem.

W filmach bliźnięta jednojajowe są często używane w podobny sposób jak sobowtóry literatury gotyckiej. Podobnie jak w przypadku sobowtóra, bliźnięta mogą wyrażać „podzielone pojęcie jaźni”, mówi Reyes, że „nie ma czegoś takiego jak holistyczne, spójne ja”. W filmach jeden aktor często wciela się w oboje bliźniaków, na przykład Jeremy Irons w Dead Ringers lub Margot Kidder w Siostrach Briana De Palmy z 1972 roku . Korzystanie z tego samego aktora „tworzy formę wizualnej niesamowitości, którą powieści mogą odtworzyć tylko dzięki twojej wyobraźni” – mówi Reyes. Identyczne bliźnięta stają się wizualnym skrótem w filmie podzielonego ja - złego ja i dobrego ja.

Na festiwalu Twins Day w Twinsburgu 
stanie Ohio w 2007 roku Verna 
i Viola Mueller (w środku) rywalizowały 
w konkursie kostiumów tematycznych.
 
Innym powszechnym tropem, pisze Dillon, jest „przyprawiająca o dreszcze bliskość bliźniaków”. „Wyspiarskość” bliźniąt, jak mówi, wynika z poczucia „dwojga ludzi, którzy mogą być dla siebie całym światem. Wiesz, bliźniacy w popkulturze często komunikują się psychicznie lub mają swój własny język bliźniaków lub w ogóle nie muszą się komunikować. Po prostu wydają się tak zaściankowe, że nikt nie może przeniknąć tego związku”.

Dillon mówi, że te tropy były „niezwykle stabilne”, odkąd pojawiły się na początku XX wieku. Ponieważ bliźnięta jednojajowe nadal stanowią niewielki podzbiór populacji, około 0,5%, w dużej mierze nie były w stanie zmienić tych stereotypów, mówi Dillon. Niektóre bliźniaki nawet je obejmują. Ponad 40 lat później Louise i Lisa Burns (znane również jako siostry Grady) powiedziały Cosmopolitan : „Jesteśmy z natury przerażające”. Bliźnięta nadal są podstawą badań naukowych. W 2019 roku NASA przeprowadziła słynne badanie  astronautów i identycznych braci bliźniaków Marka (obecnie senatora z Arizony) i Scotta Kelly`ego , aby określić wpływ długotrwałych podróży kosmicznych na ludzkie ciało.

Na dorocznym festiwalu Twins Days w Twinsburg w stanie Ohio  wiele par bliźniaków celowo ubiera się podobnie w ramach największego zgromadzenia bliźniąt i wielokrotności na świecie. „Taki festiwal przyciąga szczególną podgrupę bliźniaków, którzy są bardzo zaangażowani w swoją bliźniactwo jako znak rozpoznawczy ich tożsamości” – mówi Dillon. „Ten festiwal powtarza wszystkie elementy spektaklu 'freakshow'. Na festiwalu odbywają się pokazy dla najbardziej podobnych, najmniej podobnych, najlepszych kostiumów, a potem jest nawet strefa badawcza festiwalu, dosłownie wytyczona na mapie, gdzie przyjeżdżają badacze z uniwersytetów i firm z całego kraju, a bliźniacy mogą zapisać się na obiekty badawcze” – mówi.

Stereotypy bliźniąt są tak zakorzenione, że Dillon, która sama jest bliźniaczką jednojajową, wspomina: „Za każdym razem, gdy spotykałam bliźniaki w popkulturze, myślałam sobie:„ O Boże, to samo przedstawienie bliźniaków w kółko”. wiele z tych stereotypów informowało o tym, jak przyjaciele i rodzina postrzegali ją i jej siostrę. „Byłbym bogaty, gdybym dostawał dziesięciocentówkę za każdym razem, gdy ktoś nas pyta:„ Czy kiedykolwiek zmieniasz klasę i oszukujesz swojego nauczyciela? Czy potraficie czytać sobie nawzajem w myślach? Czy znasz jakiś sekretny język?'” Mówi: „Miałam nawet wujków, którzy mówili:„ Jesteś Karen czy Carol? Och, to naprawdę nie ma znaczenia.


„Szczerze mówiąc, sieje spustoszenie w twojej psychice” — mówi.

Victoria Morrell, matka dwóch par bliźniąt jednojajowych i specjalistka ds. komunikacji w Twin Trust , angielskiej organizacji charytatywnej wspierającej rodziców bliźniaków i bliźniaków, mówi, że wychowywanie bliźniąt nie jest łatwym zadaniem. „Zawsze pytają mnie, który z nich jest niegrzeczny” — mówi Morrell, ale „tak naprawdę to nie jest nic takiego”.

„Dorastanie jako bliźniak to wyjątkowy kontekst społeczny”, mówi Dillon, który może utrudniać zdefiniowanie własnej, indywidualnej tożsamości. Chociaż stereotypy dotyczące bliźniąt mogą być „zabawne”, dodaje, „mogą też zbierać żniwo”. Zarówno Morrell, jak i Dillon chcieliby, aby ludzie traktowali bliźniaki indywidualnie. W końcu Dillon mówi: „Bliźnięta to dwie osoby, dwie osoby, które akurat miały wspólne łono”.

CZUCIE I WIARA CZY SZKIEŁKO I OKO

 Czy  rzeczywistość postrzegam romantycznie?

Myślę, że raczej nie jestem rozmarzoną romantyczką. Nie ukrywam, że marzę o tym, co być powinno, a nie jest takim w rzeczywistości. Jestem codziennie przez życie stawiana do pionu, a jednak "mam serce i patrzę w serce". 

To wcale nie przeczy temu, że w obrazie nagłówkowym tytułowej strony tego bloga kobieta "spogląda przez "szkiełko".

Jestem emocjonalnie stabilna, nie tak, jak kobieta na obrazie poniżej.

Emocjonalne niestabilne zaburzenie osobowości
fot.Federico Bebber

Jak na pierwszy post, to i tak dużo o sobie zdradziłam :)

CZY MÓZG MOŻE "ZJADAĆ SAM SIEBIE"

    Naukowcy badający metabolizm mózgu odkryli, że podczas długiego, wyczerpującego wysiłku fizycznego, mózg może zacząć „zjadać” własną mie...