Czasem natrafiam na historię, która kompletnie wywraca mi myślenie o tym, co ludzie przez wieki uznawali za cenne.
| Tęczowe, zielone chrząszcze figowe (Cotinis mutabilis) od dawna są wykorzystywane jako ozdoby w kulturach na całym świecie. Tom Mills |
Wyobraźcie sobie społeczność sprzed ponad 2000 lat na terenie dzisiejszego Utah. Nie mieli złota ani srebra. Nie mieli turkusu ani drogich kamieni. A jednak tworzyli biżuterię, która musiała błyszczeć i mienić się w słońcu tak pięknie, że noszono ją jako symbol najwyższego statusu.
Tylko że zamiast kamieni szlachetnych… używali chrząszczy.
Dokładniej – maleńkich, opalizujących ud chrząszcza figowca. Te drobne, pustewki fragmenty odnóży nawlekano na sznurki z jukki, tworząc naszyjniki i bransoletki.
Jeden z nich miał aż 212 takich elementów plus wisiorek z muszli morskiej. Żeby go zrobić, trzeba było złapać ogromną liczbę tych owadów, co w tamtym regionie nie było łatwe.
I wiecie co? Te chrząszcze były dla nich tym, czym dla nas jest złoto czy diamenty.
Biżuteria została wykonana z maleńkich kości udowych chrząszczy – grubego, pustego segmentu odnóża owada. Michael Terlep |
To mnie fascynuje. Pokazuje, że ludzka potrzeba błyszczenia się, wyróżniania i sygnalizowania statusu jest bardzo stara i uniwersalna. Tylko formy się zmieniają.
W XVIII-wiecznych Indiach i Mjanmie ludzie wplatali całe, żywe, mieniące się chrząszcze w szaty i szale. Wiktoriańska Anglia haftowała nimi suknie. A tysiące lat wcześniej mieszkańcy Ameryki Północnej robili z nich biżuterię, którą nosili z dumą.
To nie był przypadek. Błyszczące, iryzujące powierzchnie zawsze nas hipnotyzowały. Czy to chrząszcz, czy diament – chodzi o to samo: o magię światła odbijającego się w niezwykły sposób.
Dziś uśmiecham się, czytając o tym, bo widzę w tym piękną lekcję pokory. To, co uznajemy za „cenne”, jest w dużej mierze umowne. Zależy od kultury, od epoki, od tego, co jest rzadkie i trudne do zdobycia.
A jednocześnie pokazuje coś bardzo ludzkiego – tę głęboką potrzebę piękna, wyróżnienia się i zostawienia po sobie czegoś, co będzie błyszczało jeszcze długo po nas.
Jak myślicie?
Co dzisiaj pełni rolę „chrząszcza” – czegoś efemerycznego, ale dającego poczucie statusu i piękna?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Moja Flotylla – wybierz swój pokład:
🧼 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną tutaj link
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.
🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. link tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli. tutaj link
i oczywiście ten blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki na którym się znajdujesz w tej chwili, tj. "Widzę, Czuję, Wiem i poszukuję" link tutaj
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz