Artykuł w „The Guardian” zmusza do refleksji i budzi spory niepokój. Temat edycji genetycznej linii zarodkowej człowieka (czyli zmian dziedzicznych) wraca ze zdwojoną siłą.
Z jednej strony słyszymy o ogromnym postępie technologicznym – Crispr-Cas9 i nowsze metody edycji baz genetycznych dają nadzieję na eliminację ciężkich chorób dziedzicznych. Sondaże pokazują, że społeczeństwo w dużej mierze popiera takie zastosowanie.
Z drugiej jednak strony – coraz głośniej wybrzmiewa pytanie, które budzi prawdziwy dreszcz:
Czy nie zmierzamy prosto w stronę „dzieci na zamówienie”?
Od leczenia groźnych chorób do wyboru cech wyglądu, inteligencji czy predyspozycji jest znacznie bliżej, niż chcielibyśmy przyznać. Już teraz niektóre kliniki zapłodnienia in vitro współpracują z laboratoriami badającymi edycję genów. Zakazy prawne w wielu krajach mogą nie wystarczyć – zawsze znajdą się miejsca, gdzie regulacje są luźniejsze lub w ogóle ich nie ma.
Najbardziej niepokojące jest to, że argument „bezpieczeństwa” może z czasem stracić na znaczeniu. Gdy technologia stanie się precyzyjna i „bezpieczna”, zostaniemy z pytaniami etycznymi, na które nie jesteśmy gotowi odpowiedzieć:
Czy człowiek ma prawo „ulepszać” swoje potomstwo?
Gdzie przebiega granica między leczeniem a projektowaniem człowieka?
Czy nie stworzymy nowej formy dyskryminacji i nierówności genetycznych – między tymi, których będzie stać na „lepsze geny”, a resztą społeczeństwa?
To już nie jest science-fiction. To rzeczywistość, przed którą stoimy coraz bliżej.
Dla mnie osobiście takie doniesienia budzą więcej niepokoju niż fascynacji. Pokazują, jak daleko zaszła ludzka pycha i jak niewiele szacunku mamy czasem dla tajemnicy życia.
Zastanawiam się, czy edycja genetyczna zarodków powinna być dopuszczona tylko w celach medycznych.
Czy prędzej czy później przekroczymy cienką linię dzielącą leczenie od „ulepszania” człowieka?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Moja Flotylla – wybierz swój pokład:
🧼 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną tutaj link
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.
🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. link tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli. tutaj link
i oczywiście ten blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki na którym się znajdujesz w tej chwili, tj. "Widzę, Czuję, Wiem i poszukuję" link tutaj
To jest jeden z tych tematów, przy których trudno mieć całkowicie spokojne stanowisko. Z jednej strony możliwość wyeliminowania chorób, które niszczą całe rodziny, brzmi jak ogromny krok naprzód, ale z drugiej człowiek od razu zaczyna się zastanawiać, gdzie zatrzymamy się jako społeczeństwo. Historia pokazuje, że jeśli coś staje się możliwe, prędzej czy później ktoś będzie chciał pójść o krok dalej.
OdpowiedzUsuńI właśnie o ten jeden krok za daleko chodzi. Masz rację, Obawiam się, że zawsze znajdzie się ktoś, nie uznający żadnych granic. P,ozdrawiam.
Usuń