Wszyscy zachwycają się pszczołami miodnymi, ale to trzmiel jest prawdziwym bohaterem wśród zapylaczy.
Wyjaśnijmy sobie najpierw raz na zawsze: trzmiel to nie to samo co bąk. "Bąk to krwiożercza zakała owadziego rodu, żerująca na biednych kopytnych. Trzmiel zaś to puchaty niedźwiadek z rodzaju Bombus zaklęty w ciele pszczoły, który pragnie jedynie pokoju na świecie"
Artykuł w „Świecie Wiedzy” przypomniał mi, jak niewiele wiemy o tych puszystych, hałaśliwych owadach, które latają nawet wtedy, gdy pszczoły miodne już dawno schowały się w ulu.
Trzmiel (Bombus) to mistrz wibracyjnego zapylania. Dzięki silnym mięśniom lotnym potrafi „trząść” kwiatem tak mocno, że pyłek wylatuje z niego jak z miniaturowego tornada. Robi to nawet przy niskich temperaturach, w których inne owady nie mają wstępu. Dzięki temu zapyla rośliny, których pszczoły miodne nie są w stanie obsłużyć – pomidory, borówki, paprykę i wiele innych.
Co ciekawe – samce trzmieli nie mają żądła. Nie są agresywne, nie atakują. Cała ich „broń” to… hałas i puszysta obecność. Samice mają żądło, ale używają go bardzo rzadko – tylko w ostateczności.
8 stopni Celsjusza - już przy takiej temperaturze zewnętrznej trzmiel potrafi zapylać. Co więcej, jest w stanie rozgrzać swoje ciało do 30 stopni, nawet, gdy słupek rtęci spada w okolice zera. Kiedy jest mu zimno, odłącza lotne od skrzydeł, jak przy zapylaniu, i rozgrzewa się na jałowym biegu.
Dla mnie to piękny przykład tego, jak natura jest różnorodna i mądra. Nie wszystko musi być „najlepsze” i „najskuteczniejsze” jak pszczoła miodna. Czasem wystarczy być trzmielem – hałaśliwym, puszystym i po prostu robić swoje w swoim tempie.
Czasem patrzę na trzmiela brzęczącego nad kwiatem i myślę:
„Może i my powinniśmy brać z niego przykład – niekoniecznie być najszybszymi, najproduktywniejszymi, ale robić to, co umiemy najlepiej, nawet jeśli inni tego nie rozumieją.”
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Moja Flotylla – wybierz swój pokład:
🧼 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną tutaj link
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.
🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. link tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli. tutaj link
i oczywiście ten blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki na którym się znajdujesz w tej chwili, tj. "Widzę, Czuję, Wiem i poszukuję" link tutaj
Bardzo lubię takie przypomnienia, bo pokazują, jak łatwo oceniamy coś po wyglądzie albo po nazwie. Trzmiel rzeczywiście wygląda trochę groźnie przez ten swój hałas i rozmiar, a tymczasem okazuje się jednym z najbardziej pożytecznych mieszkańców ogrodu. Mam wrażenie, że wiele osób nadal odruchowo boi się każdego większego owada, zamiast chwilę się przyjrzeć, co właściwie widzi.
OdpowiedzUsuńPrzyznam się bez bicia, że to ja jestem tą gapą, która nie odróżniała trzmiela od bąka.
Usuń