![]() | |
Lotnik NASA na pokładzie samolotu badawczego. Misja, której celem jest wykonanie zdjęć zaćmienia w środę, ma odbyć się na wysokości 15 000 metrów. Zdjęcie: NASA |
Jutro, 12 sierpnia, nad północnym Atlantykiem rozegra się niezwykły wyścig.
Jeden z jego uczestników będzie pędził z prędkością ponad 3200 kilometrów na godzinę.
Drugi — zaledwie około 740 kilometrów na godzinę.
A jednak ten wolniejszy spróbuje przez chwilę dotrzymać kroku szybszemu.
Pierwszym jest cień Księżyca.
Drugim — samolot badawczy NASA.
I w tym wyścigu wcale nie chodzi o zwycięstwo. Chodzi o niespełna trzy minuty ciemności, podczas których naukowcy będą mogli zobaczyć coś, co na co dzień skrywa przed nami oślepiający blask Słońca.
Samolot czeka na cień
Po południu z lotniska Keflavík na Islandii wystartuje należący do NASA samolot badawczy WB-57. Wzniesie się na wysokość około 15 kilometrów, ponad większość chmur, i skieruje nad ocean.
Co ciekawe, nie tyle on będzie gonił zaćmienie, ile zaćmienie dogoni jego.
Cień Księżyca nadciągnie od tyłu, przemieszczając się nad powierzchnią oceanu z prędkością przekraczającą 3200 km/h. Pilot ma znaleźć się we właściwym miejscu dokładnie wtedy, gdy nastąpi całkowite zaćmienie Słońca.
Dla obserwatora znajdującego się na powierzchni Ziemi w tym rejonie całkowita faza zaćmienia potrwa około 2 minut i 18 sekund.
Samolot poleci jednak w tym samym kierunku co cień Księżyca. Dzięki temu naukowcy „ukradną” naturze dodatkowe sekundy i wydłużą czas obserwacji do prawie trzech minut.
Niewiele?
Dla nas może tak.
Dla czterech kamer wykonujących dziesiątki zdjęć na sekundę — to ogromna różnica.
Po co lecieć aż 15 kilometrów nad Ziemię?
W dziobie WB-57 umieszczono cztery specjalne kamery. Będą fotografowały zasłonięte Słońce w różnych zakresach światła.
Na Ziemi obserwacjom przeszkadzają chmury i atmosfera. Satelity nie mają tego problemu, ale ilość danych, którą mogą przesłać na Ziemię, jest ograniczona. Samolot znajdujący się wysoko w stratosferze daje naukowcom jeszcze inną możliwość — podczas krótkiego zaćmienia aparatura może zgromadzić ogromną ilość informacji. Kierujący badaniami dr Amir Caspi mówi wręcz o terabajtach danych.
Ale najważniejsze pytanie brzmi:
czego właściwie szukają?
Maleńkie rozbłyski o potężnej energii
Jednym z celów są nanorozbłyski — nanoflares.
Nazwa jest zwodnicza. „Nano” kojarzy się przecież z czymś niemal niewidocznym i nieistotnym.
Tymczasem każdy z takich rozbłysków może uwolnić olbrzymią ilość energii. Naukowcy podejrzewają, że ogromna liczba drobnych, gwałtownych zdarzeń magnetycznych może mieć udział w ogrzewaniu zewnętrznej atmosfery Słońca — korony.
I właśnie tutaj zaczyna się jedna z najpiękniejszych zagadek naszej gwiazdy.
Powierzchnia Słońca ma temperaturę około 6000°C.
A korona, znajdująca się dalej od jego wnętrza?
Ponad milion stopni Celsjusza.
Jak to możliwe?
Intuicja podpowiadałaby przecież, że im dalej od źródła energii, tym powinno być chłodniej.
A jest odwrotnie.
Nanorozbłyski mogą być częścią odpowiedzi na tę zagadkę. Podczas całkowitego zaćmienia jasna tarcza Słońca zostaje zasłonięta przez Księżyc, dzięki czemu znacznie słabsza korona staje się dostępna obserwacjom, które w zwykłych warunkach są niezwykle trudne.
Kiedy nagle gaśnie dzień
Jeden z uczestników wcześniejszych misji zaćmieniowych NASA, Cary Klemm, opowiada, że na wysokości około 15 kilometrów doświadczenie jest szczególne.
Samolot leci ponad chmurami w bardzo jasnym świetle.
I nagle nadciąga cień.
Temperatura spada. W kabinie trzeba zwiększyć podświetlenie instrumentów. Dookoła pojawia się osobliwa, niepokojąca ciemność.
Spróbujmy to sobie wyobrazić.
Lecimy wysoko nad Atlantykiem. Pod nami ocean, nad nami czyste niebo.
I gdzieś za samolotem pędzi niewidoczna jeszcze granica.
Cień Księżyca.
Ponad 3200 kilometrów na godzinę.
Dogania samolot.
Światło gaśnie.
A w tej samej chwili cztery kamery zaczynają fotografować koronę Słońca dziesiątki razy na sekundę.
Nie pierwszy raz człowiek próbuje przechytrzyć zaćmienie
I tutaj znalazłam w historii coś, co szczególnie mi się spodobało.
Pomysł obserwowania zaćmienia z samolotu wcale nie jest nowy.
Już w 1923 roku amerykańska marynarka wysłała samoloty, aby obserwowały zaćmienie, choć przedsięwzięcie nie przyniosło wielkiego sukcesu.
Za to pół wieku później naukowcy posunęli się znacznie dalej.
W prototypie Concorde’a wycięto specjalne otwory obserwacyjne, a samolot pomknął nad Saharą z prędkością około Mach 2.
Rezultat?
Zamiast kilku minut naukowcy pozostawali w cieniu Księżyca przez niewiarygodne 74 minuty.
Człowiek najwyraźniej od dawna nie lubi, kiedy natura mówi:
„Macie dwie minuty”.
Odpowiada:
„A gdybyśmy polecieli za nią samolotem?” 😊
A po co nam właściwie wiedza o Słońcu?
Nie tylko z ciekawości.
Słońce nieustannie wysyła w przestrzeń promieniowanie i naładowane cząstki. Gwałtowne zjawiska na jego powierzchni mogą wpływać na satelity, łączność, astronautów, a w skrajnych przypadkach również na ziemskie sieci energetyczne.
Im lepiej rozumiemy procesy zachodzące na Słońcu, tym lepiej możemy rozumieć i przewidywać pogodę kosmiczną.
Ale jest jeszcze druga odpowiedź.
Może po prostu warto czasem spojrzeć w niebo i przypomnieć sobie, gdzie jesteśmy.
Jutro gdzieś wysoko nad Atlantykiem dwóch ludzi będzie leciało samolotem, podczas gdy z tyłu dopadnie ich cień Księżyca.
Przez niespełna trzy minuty Słońce zniknie.
Kamery będą pracować.
Naukowcy będą zbierać dane.
A potem światło wróci.
I być może w tych kilku minutach ciemności znajdzie się kolejny maleńki fragment odpowiedzi na pytanie, dlaczego nasza najbliższa gwiazda wciąż skrywa przed nami tyle tajemnic.
![]() |
Czy NASA zobaczyła to, czego szukała...?
Źródło inspiracji i dane misji: artykuł Iana Sample’a w The Guardian , 9 sierpnia 2026 r.
<><><><><><><><>
Moja Flotylla – wybierz swój pokład:
🧼 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną tutaj link
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.
🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. link tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli. tutaj link
i oczywiście ten blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki na którym się znajdujesz w tej chwili, tj. "Widzę, Czuję, Wiem i poszukuję" link tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz