Na ogół ludzie w okresie przedurlopowym są mniej produktywni fizycznie i intelektualnie. Czekają z utęsknieniem na urlop, jak na zbawienie.
A tutaj - czytam w "Świecie Wiedzy" - niejaki Jack Kilby - inżynier elektrotechnik w 1958 roku w czasie, kiedy współpracownicy przebywali na urlopie - wynalazł coś na miarę Nobla.
"(...) Wówczas był zatrudniony w firmie technologicznej Texas Instruments, znanej wówczas przede wszystkim z rewolucyjnych radioodbiorników. "Rewolucyjnych" ponieważ tradycyjne lampy elektronowe zastąpione w nich kompaktowym ( czyli elementami do sterowania sygnałami elektrycznymi), dzięki czemu urządzenia stały się przenośne.
Kilby, jako "nowy", w przeciwieństwie do swoich współpracowników nie mógł wyjechać na letnie wakacje, ale dzięki temu miał całe laboratorium tylko dla siebie. Tam opracował pomysł, który 42 lata póżniej przyniósł mu nagrodę Nobla..
Na czym polegał ten pomysł?
Na połączeniu w jeden element tranzystorów oraz innych składników obwodu elektronicznego - rezystora i kondensatora. W tym celu wszystkie musiały być wykonane z tego samego materiału: półprzewodnika. Można nim bowiem manipulować w taki sposób, aby czasami przewodził prąd, a czasami nie. Na tych dwóch jego stanach, zero i jeden, opiera się do dziś funkcjonowanie prawie każdego komputera na świecie" od ogromnych maszyn po sterowniki zamontowane w migających zabawkach dla dzieci.
"Układ scalony" stworzony przez Kilby`ego za pomocą lutownicy i pistoletu do klejenia nie wymagał płytki drukowanej ani okablowania, dzięki czemu był stosunkowo mały: wielkości paznokcia u kciuka. Powstał akurat wtedy, gdy reszta załogi wróciła z wakacji(...)"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz